Fale tsunami

    Fale tsunami są pojedyńczymi falami długimi, powstającymi na skutek trzęsienia ziemi występującego pod dnem morskim (najczęściej), w wyniku podwodnych wybuchów wulkanów lub eksplozji wulkanów na morzu (np.wybuch wulkanu Karakatau, 26-28.08.1883r.) albo też obsunięcia się mas gruntu do morza (Zatoka Lituya na Alasce, 9.06.1958 r.). Pod względem genetycznym tsunami traktuje się jako fale sejsmiczne.
    Fale tsunami charakteryzują się znaczną długością, rzędu kilkunastu - stukilkudziesięciu tysięcy metrów, ich wysokość na otwartym, głębokim oceanie wynosi kilka metrów. Ze względu na bardzo duże długości prędkość przemieszczania tych fal jest duża (rzędu kilkuset km na godzinę) i nawet na największych głębokościach przemieszczają się jako fale płytkowodzia [c =(g*h)^0.5]. Stromość fal tsunami na otwartych, głębokich wodach jest bardzo mała, stąd, na takich akwenach nie stanowią nie tylko jakiegokolwiek zagrożenia dla statków, lecz są wręcz niezauważalne (czyli jest trochę inaczej, niż przedstawiają to filmy grozy, w których tsunami stanowi jedynie pretekst do ciągania anorektycznych blondynek po płonącej siłowni przez oficera o urodzie i manierach prowincjonalnego fryzjera).
    W monencie dojścia do strefy brzegowej, poruszająca się z dużą prędkością fala długa staje się falą przyboju o stromym czole, jej wysokość wzrasta. Wzrost wysokości fali tsunami uzależniony jest od początkowej wysokości (energii fali), szerokości i nachylenia strefy przybrzeża, w której zachodzi dyssypacja energii fali oraz od topografii linii brzegowej. Im szerszy i o mniejszym nachyleniu szelf, tym silniejsze rozpraszanie energii fali i fala tsunami dochodząca do linii brzegowej ma mniejszą wysokość. W skrajnych przypadkach wysokość fali tsunami sięgać może kilkunastu metrów. Szczególnie duże wysokości fal tsunami obserwuje się w sytuacjach, gdy wąski, dość stromo nachylony szelf przylega do zatok w linii brzegowej. W zatoce dochodzi do dodatkowego spiętrzenia wody.  Ponieważ batymetrię podbrzeża i topografię linii brzegowej można traktować jako stałą (w sensie braku zmian w czasie),  pewne odcinki wybrzeża szczególnie narażone są na częstsze niż na innych odcinkach brzegu występowanie fal tsunami.
    Nadejście fali tsunami zazwyczaj poprzedzone jest szybkim obniżeniem lustra wody o 1-4 metry, które trwa od kilku do kilkunastu minut, po czym następuje gwałtowne i szybkie podnoszenie się poziomu morza, zakończone nadejściem fali tsunami o dużej, kilku - kilkunastometrowej wysokości. Zazwyczaj najwyższa jest pierwsza fala tsunami, po której może przyjść kilka kolejnych, o coraz to mniejszej wysokości. To ostatnie stwierdzenienie jest jednak wcale takie pewne.

Czoło fali tsunami wdzierające się na ląd (przypuszczalnie 1.04.1946, Hawaje).  Reprodukcja fotografii (niestety nie najlepszej) z Mariners Weaher Log (2/1978)

    Niszczycielskie działanie tsunami objawia się w strefie przybrzeżnej, gdzie tworzą one wysoki, stromy wał wody, uderzający w brzeg z dużą prędkością i zmiatający wszystko po drodze. Szczególnie narażonena zniszczenia są urządzenia hydrotechniczne, infrastruktura portowa, statki znajdujące się w portach i i na płytkich, przyportowych redach. W przypadku wystąpienia tsunami statkowi znajdującemu się w porcie grozi zniszczenie lub w bardziej korzystnej sytuacji - odniesienie bardzo poważnych uszkodzeń. Znane są liczne przypadki wyniesienia statków stojących w porcie i osadzenia na nabrzeżu lub uniesienia statków stojących na redzie i osadzenia na lądzie z dala od brzegu (niekiedy na równej stępce).


Efekt przejścia fali tsunami w Stewart (Alaska). Tsunami było wywołane przez pobliskie trzęsienie ziemi, w rejonie Prince William Sound (AK). 27.03.1964. Reprodukcja fotografii z Mariners Weather Log (Vol.37, No. 4; Fall 1993).

    Ponieważ fale tsunami związane są z występowaniem trzęsień ziemi, najwięcej ich występuje na obszarach aktywnych sejsmicznie. Na pierwszym miejscu należy wymienić tu Pacyfik, w okół brzegów tego oceanu występują bardzo aktywne sejsmicznie obszary związane z czynnymi strefami subdukcji. Wzdłuż wybrzeży Ameryki Południowej, Ameryki Środkowej, Kalifornii Alaski, Wysp Aleuckich, Kamczatki, Wysp Kurylskich, Japonii, Filipin i wysp Indonezji występują często silne trzęsienia ziemi, generujące fale tsunami. Na Oceanie Atlantyckim fale tsunami występują rzadko, lecz jedna z nich, związana z lizbońskim trzęsieniem ziemi (1.11.1755 rok) okazała się wyjątkowo niszczycielska. Stosunkowo często, choć o niewielkiej sile, występują fale tsunami na Morzu Śródziemnym, zwłaszcza przy wybrzeżach Północnej Afryki (Algeria, Marokko), gdzie strefa przybrzeżna wykazuje stale niewielką aktywność sejsmiczną.
    Odpowiednio silne trzęsienie ziemi, nawet oddalone, jest w stanie wywołać wysoką falę tsunami w ogromnej odległości. Jako przykład może służyć reprodukcja mapy poniżej:

Silne tsunami pochodzenia sejsmicznego.Chilijskie trzęsienie ziemi, 22 maja 1960 roku. 1 - obszar wystąpienia trzęsienia ziemi, 2 - izochrony fali tsunami (godziny od momentu wstrząsu sejsmicznego), 3 - wysokość fali tsunami (metry, ocena), 4 - zmierzona na posterunkach mareograficznych wysokość fali tsunami (metry). Diagram w dole mapy - zapis mareografu w Jużno-Kurylsku (cm), odległość od trzęsienia ziemi 10 000 Mm. Zwróć uwagę na wysokość fali tsunami w porcie Hilo na wyspie Hawaii (10 m!), sprawdź położenie tego portu (topografię linii brzegowej). Zwróć uwagę na wysokość fali tsunami na pacyficznych wybrzeżach Japonii. Reprodukcja mapy z radzieckiego Atlasu Morskiego - Ocean Spokojny (Ministerstvo Oborony, Voenno-Morskoj Flot, 1974).

    Prognoza fal tsunami nie jest możliwa, brak bowiem możliwości prognozy trzęsienia ziemi. Ze względu jednak na fakt, że fala tsunami rozchodzi się ze skończoną prędkością,  jeśli zna się miejsce, w którym nastąpiło trzęsienie ziemi, jego magnitudę (siłę), oraz batymetrię akwenu, można określić, jak będzie rozchodziła się fala tsunami i jaką energię początkową będzie miała ta fala. Obliczając straty energii fali w funkcji przebywanej drogi oraz szacując czas dotarcia fali tsunami od rejonu jej powstania do danego odcinka brzegu, można z dość dużą dokładnością podać przypuszczalny czas wystąpienia fali tsunami na danym odcinku brzegu oraz jej przypuszczalną wysokość. W ten sposób istnieje możliwość wydania ostrzeżenia o nadchodzącej fali tsunami z kilku - kilkunastogodzinnym wyprzedzeniem, pozwalającym na przeprowadzenie ewakuacji ludności z zagrożonych obszarów, wyprowadzenie statków z portów, postawienie służb ratowniczych w stan gotowości, etc.
    System ostrzegania przed tsunami składa się z sieci sejsmografów, przekazujących w czasie rzeczywistym wyniki pomiarów do odpowiednio oprogramowanych komputerów znajdujących się w centrum zbiorczym. Nadchodzące sygnały są nieprzerwanie analizowane,  jeśli wystąpi trzęsienie ziemi, program określa jego lokalizację (współrzędne geograficzne, głębokość), siłę (ilość wyzwolonej energii) i parametry początkowe wygenerowanej fali tsunami. Jeśli energia fali tsunami przekracza pewien założony próg, dalej modelowane jest rozchodzenie się fali tsunami i określane momenty dojścia do danych odcinków wybrzeża oraz wysokość prognozowaną fali tsunami. Jeśli z kolei prognozowana wysokość fali tsunami na danym odcinku brzegu przekracza wysokość uznawaną za stwarzającą zagrożenie, program automatycznie generuje komunikat ostrzegawczy, podający przypuszczalny czas dotarcia fali tsunami i jej wysokość, skierowany do danej służby hydrometeorologicznej, obrony cywilnej i administracji morskiej. Szerzej na ten temat - patrz poniżej linki do odpowiednich stron NOAA..
    Najbardziej zagrożone wystąpieniem tsunami są wybrzeża ( i porty) Japonii (zwłaszcza od strony Pacyfiku, w znacznie mniejszym stopniu od strony Morza Japońskiego), Kuryli, Kamczatki, Aleutów, Alaski, Ameryki Środkowej, Peru i Chile.
    Ostrzeżenia o tsunami, ze względu na ich nagłość, przekazywane są przez administrację morską na użytek żeglugi dwoma drogami - bezpośrednio przez radio na paśmie VHF (kanał 16 - bezpieczeństwa i wywoławczy) oraz w postaci komunikatów tekstowych przez NAVTEX.  Również na paśmie VHF podawane są zalecenia władz portowych związane z tsunami. Powoduje to, że na statkach znajdujących się w portach, zagrożonych wystąpieniem fali tsunami oficer wachtowy w czasie wacht  portowych winien znajdować się na mostku a UKF-ka i NAVTEX powinny być stale włączone,  zaś przekazywane komunikaty słuchane i czytane. Jeśli okoliczności zmuszają oficera pełniącego wachtę portową do zejścia z mostku, powinien zabierać ze sobą ręczną UKF-kę zwłączonym kanałem 16. Istotną sprawą jest również utrzymywanie siłowni w odpowiedniej gotowości do ruchu.



Linki do stron o tsunami:

1. Lizbońskie trzęsienie ziemi (1 listopada 1755 roku). Bardzo silne trzesienie ziemi wystąpiło przypuszczalnie pod dnem Atlantyku w rejonie Banki Ampere (na W-SW od Gibraltaru). Swoim zasięgiem objęło znaczną część Półwyspu Iberyjskiego oraz NW Afrykę (głównie obszar Marokko).Zniszczeniu uległy Lizbona, Rabat, Marrakesz i szereg innych miejscowości. W Lizbonie, około 2-3 godzin po trzęsieniu ziemi, które spowodowało liczne pożary, na ujście Tagu runęła fala tsunami, rozbijając i niszcząc znajdujące się w porcie statki, znajdujące się na niższych, przyportowych terenach składy kupieckie z towarami oraz zmywając budowle o słabszej konstrukcji.Ponieważ część mieszkańców, uciekająca z walącego się i ogarniętego pożarami miasta, zgromadziła się na wybrzeżu i nabrzeżach, straty w ludziach spowodowane przez falę tsunami były duże. Niektórzy historycy gospodarczy są zdania, że lizbońskie trzęsienie ziemi, poprzez zniszczenie floty handlowej i wojennej Portugalii oraz zniszczenie ogromnego majątku (towary) zgromadzonego w składach kupieckich i arsenałach marynarki, stanowiło główną przyczynę gospodarczego upadku Portugalii i utracenia przez nią  już w drugiej połowieXVIIII wieku statusu prężnego mocarstwa kolonialnego.


Ciekawostki

1. Tsunami w Lituya Bay

    Tsunami w Lituya Bay pod wieloma względami było zjawiskiem mało typowym i posiadło zasięg lokalny. "Sławę" temu tsunami nadało stwierdzone wystąpienie najwyższej znanej do tej pory wysokości fali, osiągającej 524 m (to nie pomyłka). 9 czerwca 1958 roku nastąpiło w pobliżu wybrzeży Alaski dość silne trzęsienie ziemi. Spowodowało ono odkłucie (odspojenie od podłoża) mas zwietrzeliny skalnej i jej gwałtowne ześlizgnięcie się (obwał) po bardzo stromym stoku (rejon oberwania się mas gruntu oznaczony na mapie i widoczny na zdjęciu poniżej) do wód głębokiego tu na około 130 m fiordu. Spowodowało to "wypchnięcie" mas wody we wszystkich kierunkach, najsilniejsze na przeciwległy stok fiordu, gdzie zasięg pionowy fali był najwyższy. Następnie fala przemieszczała się wzdłuż fiordu, w końcowej części przenosząc kotwiczący w przyujściowej części fiordu sejner rybacki ponad zamykającą fiord mierzeją (La Chusse Spit).
    Zasięg fali był tu łatwy do określenia, gdyż zapisał się powaleniem drzew w lasach porastających stoki fiordu i zmyciem gruntu.
    Pierwsze informacje o rozmiarach tsunami w Lituya Bay wydawały się na tyle fantastyczne, że natychmiast po tsunami Służba Geologiczna USA rozpoczęła prace badawcze. Z tego względu tsunami to posiada doskonałą dokumentację, jest omawiane w licznych publikacjach i podawane jako przykład w podręcznikach. Poświęcono mu kilka bardzo ciekawych stron WWW (patrz linki).


Mapa Lituya Bay (Alaska). Oznaczony rejon wystąpienia obwału mas gruntu i zwietrzeliny skalnej oraz wysokości maksymalnego poziomu wody w przemieszczającej się fali tsunami. Reprodukcja z radzieckiego Atlasu Morskiego - Ocean Spokojny (Ministerstvo Oborony, Voenno-Morskoj Flot, 1974). Uwaga dla "nie-nawigatorów: skalę mapy wyznacza tu oznaczenie minut szerokości na ramce - 1' = 1852 m (1 Mm).

Fotografia lotnicza Lituya Bay. Widok od strony Zatoki Alaska w głąb fiordu. Reprodukcja fotografii z Mariners Weather Log (Vol.37, No.4) .

2. Tsunami oczyma wybitnego oceanografa - niedoszłej ofiary

Autorem znajdującego się niżej opisu tsunami jest  Francis P. Shepard. Opis ten, o bardzo osobistym charakterze, pochodzi z jego ksiązki "The Earth beneath the Sea" (Baltimore, The Johns Hopkins Press,1962, s. 42-46).
    F.P.Shepard, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego (Scripps Inst. Oceanogr.), był wybitnym badaczem - geologiem morza, autorem wielu fundamentalnych prac na temat rozwoju stoku kontynentalnego, kanionów podwodnych, procesów brzegowych, również  podręczników z zakresu geologii morza i licznych prac popularyzujących zagadnienia geologii morza. Opisywane przez Sheparda tsunami było wywołane przez trzęsienie ziemi na Aleutach (rejonie Rowu Aleuckiego). Czas dojścia fali tsunami od Aleutów do Hawajów wynosił około 4 godzin, długość fal - około 185 km (100 Mm). Na płytkowodziu / lądzie czoła opisywanych przez Sheparda fal poruszały się z prędkością około 15 w (28 km/godz). Długotrwałość opisywanego tsunami i zróżnicowane wysokości fal piętrzących się na brzegach Oahu spowodowane były tym, że trzesienie ziemi składało się z serii następujących po sobie, bardzo silnych wstrząsów.

    "Słowo "tsunami" brzmi na Hawajach złowieszczo po wydarzeniach, które miały miejsce 1 kwietnia 1946 roku. Moje osobiste przeżycia w tym dniu mogą służyć jako wstęp do poważniejszego rozpatrzenia problemu fal tsunami. W tym czasie wynajmowałem z żoną willę na brzegu zatoki Kaulea położonej na północnym brzegu wyspy Oahu. Jeszcze w przeddzień, w niedzielę, plaże i rafy usiane były ludźmi, a w domkach na wybrzeżu kipiało życie. Wieczorem, na szczęście, niemal wszyscy opuścili wybrzeże i wyjechali do Honolulu. Wczesnym rankiem następnego dnia nasz spokojny sen przerwał dzwięk podobny do ryku dziesiątków parowozów wypuszczających parę za ścianą naszego domu. Wydawało się, że dzwięk ten wypełnił cały Wszechświat. Wyskoczyliśmy z pościeli i rzuciliśmy się do okna. Tam, gdzie poprzednio był brzeg nie ujrzeliśmy niczego, oprócz wrzącej wody, przelewającej się przez piaszczysty wał przybrzeżny o wysokości około 15 stóp i podchodzącej niemal pod dom. Ja rzuciłem się w poszukiwaniu aparatu fotograficznego, zapominając o takich drobiazgach jak ubraniu się, okularach, zegarku i notatniku. Po otwarciu drzwi, z pewnym rozżaleniem i rozczarowaniem zauważyłem, że woda już nie przybiera a nawet na odwrót - spływa coraz szybciej po pochyłości. Zaczynałem przypuszczać, że było to tsunami i ostatecznie upewniłem się w tym, gdy woda zaczęła coraz szybciej uchodzić do oceanu i jej poziom obniżył się o kilka metrów, obnażając rafy koralowe przed domem. Wszędzie wiły się i trzepotały ryby pozostawione przez odstępującą wodę na lądzie. Spiesząc się, próbowałem "napstrykać" jak najwięcej zdjęć, i ku swojemu wstydowi, przypadkowo zrobiłem dwa zdjęcia na jednej klatce, fotografując wyłonioną z wody rafę. Próbując błysnąć erudycją powiedziałem do żony: "Powinna być jeszcze jedna fala, ale ona nie będzie już taka silna jak pierwsza, która nas obudziła. Szkoda, że nie udalo się tej pierwszej sfotografować".
    Czy myślicie, że się omyliłem? W ciągu kilku minut, gdy stałem na skraju wału przybrzeżnego przed domem, woda podniosła się i przelała ponad obnażonym przed chwilą wierzchołkiem rafy. Woda podnosiła się wyżej i wyżej i następnie runęła do przodu. "To teraz - powiedziałem - jest dogodny moment dla dobrego zdjęcia". Zrobiłem jeszcze jedno zdjęcie, ale ręka mi w tym momencie zadrżała. Ponieważ woda zbliżała się dalej, pstryknąłem jeszcze jedno zdjęcie, tym razem udane. W miarę tego, jak fala nadal się piętrzyła, zacząlem wątpić, czy rzeczywiście druga fala będzie mniejsza od pierwszej.
    Krzyknąłem do żony, żeby biegła do tyłu, pod osłonę domu, ale ona już to zrobiła bez moich rad, tak, że pozostało mi tylko pójść w jej ślady. A woda już burzyła się w tym miejscu, gdzie przed chwilą stałem. Rozległ się dzwięk pękającego szkła w oknach od frontowej strony naszego domu. Na lewo od nas, po polu trzciny cukrowej wielka fala niosła na grzbiecie lodówkę. Z prawej, ściana wody już przepływała nad drogą, odcinając nam jedyną drogę ucieczki. Z osłupieniem patrzyliśmy, jak sąsiedni dom stopniowo rozpada się i przekształca w końcu w kupę drewna. Na koniec woda przestała przybierać i zostaliśmy na maleńkiej wysepce, chronieni niezrujnowaną częścią domu. Ta część domu okazała się być na tyle masywną, że wytrzymała uderzenie gigantycznej fali. Fala rozbijała się na polu trzciny cukrowej i utraciła część swojej mocy.
    Moje głębokie przekonanie, że fale tsunami powinny tracić stopniowo swoją siłę, szybko słabło. Ponieważ zauważyliśmy, że między dwoma kolejnymi falami był dostatecznie długi odcinek czasu (później określiliśmy, że było to 15 minut), postanowiliśmy uciekać wzdłuż brzegu na położoną znacznie wyżej szosę. Po drodze napotkaliśmy na przemoczone i przestraszone hawajskie kobiety, które łamały ręce nie bardzo wiedząc co robić. Z trudem udało się nam je przekonać, aby biegły razem z nami do szosy przechodzącej przez pole trzciny. Gdy tylko rozpoczęliśmy rozpaczliwy bieg, następna wielka fala przewaliła się przez rafę i ze straszliwą siłą rozbiła się o obryw pod plażą. Podniosła się następnie jako ogromna ściana i popłynęła za nami, z rykiem rozlewając się po polu. Prześladowani przez falę zdążyliśmy dobiec do bezpiecznego miejsca.
    A tutaj zebrała się pstra grupa zbiegów. Jedna para małżeńska przygotowywała akurat śniadanie, kiedy na ich dom zwaliła się pierwsza fala. Fala podniosła łagodnie dom z fundamentów, przeniosła go kilkaset stóp nad polem a następnie tak łagodnie osadziła na ziemi, że śniadanie zostało na stole. Dziwne, ale nie mieli apetytu i nie bardzo chcieli skończyć śniadanie. Inni mieli znacznie mniej szczęścia - z trudem udało się im wydostać z rozwalających się domów.
    Rozpoczęliśmy iść szosą w kierunku zatoki Kaulea. Po drodze widzieliśmy, jak na brzeg runęło jeszcze kilka wielkich fal. Szły one, tworząc strome ściany, podobne do boru pływowego, jaki oglądałem wcześniej w Zatoce Fundy w Nowym Bunszwiku i korytach rzek w Normandii. Widzieliśmy, jak uderzane przez nie domy rozpadały się w szczapy. Jeden z nich fala rzuciła do przybrzeżnego jeziorka, dokładnie na dach domu, który znalazł się tam już wcześniej. Inny dom spokojnie kołysał się na falach w środku zatoki.
    W końcu, gdy przeszło jeszcze około sześciu wyraźnie coraz to słabszych fal, postanowiłem, że wypadałoby pójść spowrotem i zobaczyć, co zostało z naszego domu i co nam groziło, gdybyśmy z niego na czas nie uciekli. Na dodatek, byliśmy jakby niekompletnie ubrani, albo nadzy, i wypadało znaleźć sobie jakąś odzież. Już dochodziłem do drzwi, gdy nagle spadła na mnie ściana wody. Wydawało się, jakby cała wyspa zniknęła pod jej falą. Rzuciłem się do drzewa rosnącego obok wejścia i dosłownie wleciałem na nie, myśląc tylko o jednym - aby się uratować. Pod naporem wody drzewo gięło się jak trzcina. Woda na szczęście zaczęła powoli opadać a kolejne fale były już coraz niższe.
    Po przyjściu do siebie zauważyliśmy, że połowa domu jednak ocalała i zaczęliśmy zbierać resztki dobytku. Buszowałem po całej plantacji trzciny cukrowej, starając się odnaleźć ksiązki i zeszyty z zapiskami, bezlitośnie rozrzucone przez fale. W końcu odnaleźliśmy nawet naszą szklaną zastawę. Ona okazała się być zasadniczo nieuszkodzona, ale cała porysowana przez koralowy piasek. Mój wodoszczelny zegarek gospodarz znalazł po tygodniu pod domem.
    Dobry z ciebie oceanograf -  pomyślałem, co nie wie, że wysokość fali tsunami rośnie z każdą nadchodzącą falą. Rzuciłem się do kartkowania książek i dopiero po tym, jak nie znalazłem niczego o wzroście wysokości kolejno przychodzących fal, uspokoiłem się....
... Niedawno bardzo się uradowałem, gdy w lokalnej gazecie zauważyłem zalecenia dla miejscowej ludności jak ratowaćsię przed tsunami. Obecnie została utworzona służba ostrzeżeń przed tsunami;ogłasza ona alarm, gdy tylko dojdzie wiadomość o wystąpieniu trzęsienia ziemi pod oceanem, które może wywołać tsunami. Alarm jest ogłaszany także,gdy fale tsunami zaobserwuje się na innych wyspach lub jeśli na brzegach obserwuje się silne obniżenie poziomu wody [autor pisze to w roku 1962, gdy nie było jeszcze zorganizowanej służby ostrzegawczej w skali całego Pacyfiku, o której mowa w zasadniczej części strony; dop. tłum.]
    Łatwo zrozumieć znaczenie takich ostrzeżeń. Przecież 159 ofiar śmiertelnych, jakie pociągnęło za sobą na Hawajach tsunami z 1946 roku, mogłoby nie być. Wystarczyło uciekać byle gdzie - byle wyżej. Hawajczycy lubią wstawać rychło rano i zawsze uważnie przypatrują się stanowi oceanu. Oni natychmiast zauważą gwałtowne obniżenie się poziomu morza i zmniejszenie się szumu przyboju, gdy poziom wody się obniża a przybój oddala się od brzegu. Jednak większości z nich nie przyszło do głowy, że trzeba się ratować, rzucili się zbierać trzepoczące się na odsłoniętych rafach ryby. I to ich zgubiło. ...


AAM. 2001. Prawa autorskie zastrzeżone