| |
Efekt
cieplarniany

Spis
treści
WSTĘP
GLOBALNA
SZKLARNIA
Mechanizm efektu szklarniowego
Prognozowane skutki globalnego
ocieplenia
Zmiany klimatu w Polsce
Spory
wokół globalnego ocieplenia
KONWENCJA
KLIMATYCZNA
Najważniejsze
postanowienia Konwencji
Klimatycznej
Konferencje stron Konwencji
Klimatyczne
Przyszłość
Konwencji Klimatycznej
POLSKA WOBEC
PROBLEMÓW OCIEPLENIA GLOBALNEGO
Realizacja zobowiązań
wynikających z Konwencji Klimatycznej
Jak
zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych
Sytuacja energetyczna Polski
PODSUMOWANIE
Wnioski - potrzeba decyzji
politycznych
Globalne
zmiany klimatyczne powodowane nadmierną emisją
do atmosfery gazów cieplarnianych, a zwłaszcza
dwutlenku węgla mogą doprowadzić do zachwiania
równowagi ekologicznej w skali całej planety.
To jeden z najpoważniejszych problemów -
ekologicznych, gospodarczych i społecznych -
naszych czasów. To także test na zdolność do
współpracy międzynarodowej. Żaden kraj,
choćby najpotężniejszy, nie upora się z
globalnym ociepleniem
w pojedynkę. By zapobiec
niebezpiecznym zmianom klimatycznym
społeczność międzynarodowa zobowiązała się
do stabilizacji emisji CO2 podpisując w
1992 r. Ramową Konwencję NZ w Sprawie Zmian
Klimatu. Stroną Konwencji jest również Polska.
Jednak według zgodnej opinii naukowców
dotychczasowe wysiłki na rzecz powstrzymania
globalnego ocieplenia są niewystarczające. W
grudniu 1997 w Kioto zbiorą się przedstawiciele
160 państw by zadecydować o dalszych losach
Konwencji. Wielu obserwatorów oczekuje
przyjęcia nowego Protokołu stawiającego
bardziej rygorystyczne limity emisji. Wzywa do
tego Unia Europejska i liczne kraje rozwijające
się. Nowe inicjatywy napotykają jednak opór
państw, których gospodarki uzależnione są od
cen i dostępności surowców energetycznych. Czy
w Japonii uda się dokonać
przełomu w światowej polityce ochrony klimatu?
Niniejszy Raport zajmuje się analizą
powyższych zagadnień. Przytacza informacje o
mechanizmie globalnego ocieplenia i jego
możliwych konsekwencjach. Przybliża szczegóły
Konwencji Klimatycznej, informuje też
kto jest kim w światowych negocjacjach
klimatycznych. Szczególną uwagę poświęca
problemom sektora energetycznego - głównego
winowajcy nadmiernych emisji gazów szklarniowych.
Konkluzje, odnoszące się do polityki ochrony
klimatu widzianej z perspektywy Polski,
wskazują na celowość podejmowania działań na
rzecz ograniczania emisji CO2. W dziele tym
większą niż dotychczas rolę mógłby odegrać
Sejm.
WSTĘP
Lata
osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte naszego
stulecia przyniosły znaczny wzrost
zainteresowania globalnymi problemami
ekologicznymi spowodowanymi zwiększającą się
presją człowieka na środowisko. Naukowcy,
politycy i zwykli obywatele coraz częściej
obawiają się, czy nasza obecna działalność
nie doprowadzi do zachwiania równowagi
biologicznej w skali całej
planety. Jednym z najżywiej dyskutowanych
zagrożeń tego rodzaju jest zjawisko ocieplenia
globalnego. Jego możliwe konsekwencje obejmują
znaczny wzrost temperatury, podniesienie poziomu
mórz i oceanów, pustynnienie, zakłócenie
naturalnego rytmu i wielkości
opadów, wymieranie gatunków i wiele innych
zjawisk, których natury nie jesteśmy w stanie
obecnie przewidzieć. Główną przyczyną
globalnego ocieplenia jest wzrost stężenia w
atmosferze gazów cieplarnianych: dwutlenku
węgla, metanu, podtlenku azotu i freonów. Otulają one
Ziemię niczym kołdra, powstrzymując naturalne
ciepło planety przed wypromieniowaniem.
Człowiek spalając węgiel, ropę i gaz uwalnia
do atmosfery dodatkowe ilości tych gazów.
Kołdra robi się coraz grubsza. Za gruba.
Według zgodnej opinii większości
naukowców proces globalnego ocieplenia już się
rozpoczął. Siedem najcieplejszych lat w
historii przypadło na ostatnią dekadę.
Średnia temperatura powietrza przy powierzchni
Ziemi podnosi się coraz szybciej. Skutkiem
globalnego ocieplenia jest nasilanie się
częstotliwości ekstremalnych zdarzeń
pogodowych. Klimat staje się bardziej gwałtowny
i mniej przewidywalny. Katastrofy naturalne,
takie jak huragany, susze, czy choćby
dramatyczna powódź, która nawiedziła tego
roku Polskę zdarzają się coraz częściej i dotykają
coraz większych obszarów. Według danych firm
ubezpieczeniowych połowa wartości szkód
wyrządzonych przez klęski żywiołowe w ciągu
ostatnich czterdziestu lat przypada na lata
dziewięćdziesiąte. Straty materialne, które
mogą powstać na skutek podwojenia
się koncentracji CO2 w atmosferze
szacowane są na 50-120 miliardów dolarów
rocznie.
Główne gazy cieplarniane powstają w rozmaitych
procesach przemysłowych, przy produkcji energii,
w rolnictwie. Nie ma społeczeństwa, które nie
przyczyniałoby się do ich emisji, choć
oczywiście udział jednych krajów jest większy
niż innych. W tym sensie globalne zmiany
klimatyczne są zjawiskiem prawdziwie
ogólnoświatowym. Również czas i zasięg ich
oddziaływania są nieporównywalne z żadnym
innym problemem ekologicznym. O ile
negatywne efekty większości zanieczyszczeń
dają o sobie znać dość szybko, to ocieplenie
globalne jest procesem powolnym i długotrwałym
(w naszej ludzkiej skali), a wynikłe zeń zmiany
mogą mieć charakter nieodwracalny.
Ludzkość, pomimo znacznej dozy
niepewności co do tempa, skali i możliwych
kosztów zmian klimatycznych, zaczęła
podejmować pierwsze kroki, które mają zapobiec
globalnemu ociepleniu. W czasie konferencji
Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro przyjęta została
Konwencja Klimatyczna, której celem jest "osiagnięcie
stabilizacji stężenia w atmosferze gazów
cieplarnianych na takim poziomie, który
zapobiegnie niebezpiecznym antropogenicznym
oddziaływaniom na system klimatyczny".
Zobowiązała ona państwa rozwinięte do
działań na rzecz stabilizacji emisji CO2 na poziomie z
1990 r. Badania wskazują jednak, że konieczne
jest dużo bardziej zdecydowane postępowanie.
Zachowanie obecnej koncentracji gazów
szklarniowych w atmosferze wymagałoby redukcji
ich antropogenicznych emisji o 50- 60%. Czy jest
to w ogóle wykonalne? Wielu badaczy twierdzi,
że tak, choć wymagać to będzie rewolucyjnych
zmian w dziedzinie energetyki, transportu, modeli
konsumpcji.
W grudniu 1997 r. odbędzie się Trzecia
Konferencja Klimatyczna. Oczekuje się, że
przyjmie ona dodatkowy protokół do
Konwencji Klimatycznej, w którym po raz pierwszy
sformułowane zostaną prawnie wiążące limity
emisji CO2. Kraje
uprzemysłowione, w tym Polska, zobowiązane
zostaną do ograniczenia swoich emisji o 10- 15%.
Niektórzy już dziś dobrowolnie podejmują
dużo dalej idące wyzwania. Na przykład rząd i
parlament Danii przyjęły program redukcji
emisji gazów cieplarnianych o połowę do roku
2030. Trzeba mieć nadzieję, że świat podąży
za ich przykładem.
W opracowaniu poniższym koncentrujemy uwagę na
emisjach dwutlenku węgla, który
odgrywa decydującą rolę w procesach globalnego
ocieplenia. Udział innych gazów jest również
istotny, ale polityka ochrony klimatu nie będzie
skuteczna, jeśli nie doprowadzi do ograniczenia
emisji CO2 powstającego w
wyniku spalania paliw kopalnych. Wokół tego
zagadnienia koncentrują się najważniejsze
problemy ekonomiczne i polityczne, z którymi
uporać się musi międzynarodowa ekologiczna
dyplomacja. Co więcej, skuteczne rozwiązania
zaprojektowane dla przeciwdziałania zmianom
klimatu będą mogły stanowić model
przydatny w innych wielkich debatach dotyczących
ochrony środowiska w skali całej planety.
Opracowanie poniższe składa się z czterech
części; pierwsza z nich omawia przyczyny i
fizyczny mechanizm globalnego ocieplenia oraz
niektóre z jego możliwych skutków.
Kolejna część poświęcona jest Konwencji
Klimatycznej - najważniejszej międzynarodowej
umowie, której celem jest zapobieżenie
globalnemu ociepleniu. Omawiamy jej
najważniejsze postanowienia, historię i stan
prac poprzedzający Trzecią Konferencję Stron z punktu
widzenia najważniejszych aktorów klimatycznej
dyplomacji. Szczególne miejsce poświęcamy Unii
Europejskiej, której działania na rzecz ochrony
klimatu mogą mieć istotne znaczenie i
implikacje dla polskiej polityki ekologicznej.
Ostatnia część
opracowania stara się ocenić polską strategię
redukcji emisji gazów cieplarnianych, a
zwłaszcza jej związki z polityką energetyczną
państwa. Zwraca przy tym uwagę na rolę, jaką
w polityce ochrony klimatu odgrywa Sejm.
2. GLOBALNA SZKLARNIA
2.1 Mechanizm efektu
szklarniowego
Niemal
całe ciepło docierające do powierzchni Ziemi
pochodzi od Słońca. Energia wnętrza Ziemi nie
wpływa na ogólny bilans temperatury na
powierzchni. W docierającym do Ziemi
promieniowaniu dominują fale o długości
między 0,4 a 0,7 mikrometrów (widoczne dla oka
ludzkiego). Dodatkowo, niewielka część, około
7%, emitowana jest w postaci krótszych fal
nadfioletowych oraz dłuższych fal podczerwonych,
i - znacznie dłuższych - radiowych. O
temperaturze powierzchni Ziemi decyduje widzialne spektrum fal. Pod ich
wpływem ogrzewa się ona do średniej
temperatury +15 oC. Naturalna
emisja Ziemi odbywa się w postaci promieniowania
podczerwonego (cieplnego). Fale te
wypromieniowywane w przestrzeń kosmiczną
ochładzają powierzchnię Ziemi. Ich
wypromieniowanie nie jest jednak pełne. Są one
częściowo absorbowane w atmosferze przez parę
wodną, dwutlenek węgla i inne gazy, które
nagrzewają się i same wypromineniowują ciepło,
zwracając jego część ku powierzchni. W ten
sposób ciepło nie ucieka, a Ziemia ogrzewa się. Zjawisko to,
nazywane efektem cieplarnianym lub szklarniowym,
ma charakter naturalny, dzięki niemu temperatura
na powierzchni Ziemi jest o 15-30 oC wyższa niż wynikałoby
to z prostego bilansu dostarczanej energii
słonecznej. Dla porównania średnia temperatura
powierzchni Księżyca (otrzymującego w
przeliczeniu na jednostkę powierzchni podobną
dawkę energii słonecznej, ale pozbawionego
atmosfery) wynosi -18 oC,
czyli ponad 30 oC mniej niż ziemska.
Skład atmosfery nie jest stały, od około 100
lat obserwuje się stale zwiększającą się
akumulację gazów cieplarnianych. Zjawisko to
wiązane jest z powszechną industrializacją,
wzrostem liczby mieszkańców Ziemi, wycinaniem
olbrzymich kompleksów leśnych. W rezultacie do
atmosfery uwalnia się zwiększona ilość
dwutlenku węgla, co wzmaga naturalny efekt
szklarniowy i prowadzi do zmian w światowym
systemie klimatycznym. Dokładne badania
pęcherzyków powietrza uwięzionych w lodach
polarnych pozwoliły ustalić, że dwadzieścia
tysięcy lat temu (maksimum zasięgu ostatniego zlodowacenia)
zawartość CO2 w powietrzu
wynosiła ok. 200 ppm (części na milion) wobec
280 ppm w początkach XIX wieku i 360 ppm dziś.
Głównym antropogenicznym źródłem gazów
szklarniowych jest produkcja energii oparta na
paliwach kopalnych, procesy spalania w silnikach
spalinowych, emisja metanu w czasie wydobycia
węgla i ze składowisk odpadów, emisje z
rolnictwa. Innym czynnikiem wzmagającym efekt
cieplarniany jest wycinanie lasów, które w
procesie fotosyntezy pochłaniają duże ilości
CO2. Obok rosnącej emisji CO2 człowiek
emituje do atmosfery także inne gazy
potęgujące efekt szklarniowy: metan, tlenki
azotu, ozon troposferyczny, a także halony (w
tym CFC) nie występujące w przyrodzie w sposób
naturalny. Potencjał cieplarniany tych
związków jest niejednokrotnie dużo wyższy
niż dwutlenku węgla. Na przykład jedna
molekuła N2O daje efekt
podobny do działania ponad 200 molekuł CO2; w przypadku molekuł
sztucznych gazów takich jak CFC-11 czy CFC-12
stosunek ten wynosi nawet jeden do kilkunastu
tysięcy.
2.2 Prognozowane skutki
globalnego ocieplenia
Zjawisko
postępującego wzrostu temperatury
towarzyszącego zwiększającej się koncentracji
w atmosferze gazów takich jak dwutlenek węgla
zostało przewidziane jeszcze w ubiegłym
stuleciu przez szwedzkiego fizyka Arhenniusa.
Niemniej jednak dopiero systematyczne obserwacje
i rozwój światowej sieci meteorologicznej w
drugiej połowie XX wieku pozwoliły na
praktyczne monitorowanie zmian klimatu
zachodzących w skali globalnej. Dzisiaj naukowcy
nie mają już wątpliwości: średnia temperatura przy
powierzchni Ziemi rośnie; w ciągu ostatniego
wieku wzrost ten wyniósł co najmniej 0,5 oC (ilustruje to
zamieszczony poniżej wykres). W znacznej mierze
można przypisać go emitowanym przez człowieka
gazom cieplarnianym.
Według
prognoz, przed końcem przyszłego stulecia
koncentracja CO2 może
osiągnąć 800-1200 ppm, a średnie temperatury
będą wyższe o 1,5-4 oC niż obecnie.
Oznacza to, że w nieodległej przyszłości
świat może stać się cieplejszy niż
kiedykolwiek przedtem w ciągu całego okresu
rozwoju ludzkiej cywilizacji. Destablizacja
klimatu może przynieść zwiększoną
częstotliwość występowania klęsk
żywiołowych, takich jak powodzie, katastrofalne
susze, huragany. Zagrożeniu może ulec
bezpieczeństwo żywnościowe wielu regionów
świata. Podnoszący się
poziom mórz i oceanów zagrozi wybrzeżom,
portom i społecznościom nadmorskim. Zmiany
klimatyczne odbiją się na cyklu życiowym i
rozprzestrzenieniu licznych gatunków roślin i
zwierząt. Niektórym z nich grozi zagłada. Inne
mogą opanować nowe środowiska. Doprowadzić
to może do zwiększania się zasięgu wielu
chorób tropikalnych. Według World Watch
Institute można oczekiwać, że globalne
ocieplenie przyczyni się do miliona dodatkowych
śmiertelnych przypadków malarii rocznie jeszcze
przed rokiem 2050.
Jednym z przewidywanych
efektów ocieplenia się klimatu jest
podniesienie się poziomu mórz związane z
topnieniem polarnych czap lodowych. Proces ten
już się rozpoczął - w ciągu ostatniego
stulecia poziom oceanu światowego podniósł
się o kilkanaście centymetrów. W lutym 1995 r. naukowcy
z brytyjskiej służby antarktycznej obserwowali
oderwanie się od leżącego u podstawy
Półwyspu Antarktycznego szelfowego lodowca
Rossa olbrzymiej kry lodowej wielkości połowy
województwa warszawskiego. Niektóre scenariusze
przewidują wzrost poziomu
morza nawet o 1,5 metra w ciągu następnego
wieku. Bardziej umiarkowane prognozy mówią o 20
cm do roku 2030 i 60 cm w całym przyszłym wieku.
Wobec takich zmian w najtrudniejszej sytuacji
znalazłyby się kraje wyspiarskie, położone na
niskich atolach
koralowych (takie jak np. Malediwy, których
najwyższe wzniesienie nie przekracza kilku
metrów npm). Grozi im fizyczna zagłada jeszcze
przed końcem przyszłego stulecia.W istotny
sposób ucierpiałyby również najżyźniejsze i
najgęściej zaludnione obszary położone w
deltach wielkich rzek, takie jak delta Nilu czy
Gangesu i Brahmaputry.
Prawdopodobne jest, że tempo globalnego
ocieplenia ulegać będzie przyspieszeniu nie
tylko w wyniku zwiększających się
antropogenicznych emisji gazów szklarniowych,
ale również na skutek
dodatnich sprzężeń zwrotnych wbudowanych w
mechanizm efektu szklarniowego: spodziewane
ocieplenie przyniesie większe parowanie, a z
kolei większy udział pary wodnej w atmosferze
będzie wzmacniał siłę efektu cieplarnianego.
Inny, podobnie działający
mechanizm może polegać na cofaniu się w wyniku
ocieplenia powierzchni zajmowanych przez śniegi
i pływający lód morski; obszary takie w wyniku
zmniejszonego wskaźnika odbicia promieni
słonecznych będą kumulować więcej energii
słonecznej, wypromieniowywanej
następnie w postaci pochłanianych przez gazy
szklarniowe fal podczerwonych. W świecie "cieplarnianym"
może zmniejszyć się aktywność prądów
oceanicznych i cyrkulacji wód. To z kolei
ograniczy ilość CO2 dostającego
się do wód oceanicznych, zwiększy zaś jego
udział w atmosferze. Cieplejszy ocean to
również mniejsza rozpuszczalność gazów w
wodzie - to kolejne przykłady sprzężeń
zwrotnych grożących w razie uruchomienia
spirali globalnego ocieplenia.
Choć niektórzy twierdzą, że nadejście
cieplejszego klimatu byłoby
korzystne, bowiem pozwoliłoby na wykorzystanie
rolnicze olbrzymich subpolarnych obszarów
Syberii i Kanady, to generalnie dominuje pogląd,
że ocieplenie globalne może przynieść
zdecydowanie więcej strat niż korzyści.
Większość z nich wiąże się z naruszeniem stabilności
warunków, do których przystosowała się i w
których funkcjonuje ludzka cywilizacja. Zbyt
szybkie zmiany (a przewidywana dynamika
ocieplenia jest bardzo wysoka) nie pozostawią
wystarczającego czasu na dostosowanie się do
nowej rzeczywistości, na
opuszczenie terytoriów, gdzie bilans zmian
okazał się niekorzystny i na zagospodarowanie
nowych obszarów. Ponadto koszty społeczne
związane z nowymi migracjami, koniecznością
wchłonięcia mas ludzkich porzucających obszary
dotknięte niekorzystnymi skutkami
ocieplenia są niewyobrażalne.
Społeczność międzynarodowa zaczęła sobie
uświadamiać zagrożenie, jakie dla naszej
cywilizacji stanowi efekt szklarniowy stosunkowo
niedawno. Do drugiej połowy lat
siedemdziesiątych o globalnym ociepleniu
dyskutowano wyłącznie w gronie naukowców.
Szersze zainteresowanie opinii publicznej, a
także uwagę międzynarodowej dyplomacji
zjawisko to zyskało dopiero w ciągu ostatniej
dekady. W 1988 r. Światowa Organizacja
Meteorologiczna (WMO) i Program Środowiskowy
Narodów Zjednoczonych (UNEP)
powołały wspólnie zespół naukowców,
któremu powierzono zadanie prowadzenia prac
badawczych i dostarczania rządom i organizacjom
międzynarodowym raportów, na podstawie których
można by zaprojektować ramy polityki
przeciwdziałania globalnemu ociepleniu i
inicjować działania zmierzające do ochrony
klimatu. Grupa ta - Międzyrządowy Zespół do
spraw Zmian Klimatu (IPCC) - stała się
najbardziej autorytatywnym ciałem
reprezentującym głos nauki w debacie na temat
ocieplenia globalnego. Pierwszy raport IPCC opublikowany w
1990 r. zyskał olbrzymi rozgłos i w znacznej
mierze przyczynił się do podjęcia rozmów,
które zaowocowały przyjęciem Konwencji
Klimatycznej. Od tego czasu IPCC przedstawił
dwie kolejne oceny dostarczające dalszych
dowodów potwierdzających wpływ
człowieka na światowy system klimatyczny.
Chociaż przyznają one, że Ziemia w swojej
historii doświadczała już okresów szybkich i
znaczących zmian klimatycznych, a klimatolodzy
wciąż borykają się z wieloma niewiadomymi, to
ogólna ocena pozwala stwierdzić,
że "istnieją dowody potwierdzające
zauważalny wpływ działalności człowieka na
światowy system klimatyczny".
Najważniejsze tezy II Raportu (opublikowanego na
wiosnę 1996 r.) przedstawiono poniżej:
średnia temperatura przy powierzchni Ziemi podniosła się w tym
stuleciu o 0,3-0,6 oC; ostatnie lata
należą do najgorętszych od czasu rozpoczęcia
pomiarów meteorologicznych w połowie XIX wieku;
istnieją dowody potwierdzające zauważalny
wpływ działalności człowieka na światowy
system klimatyczny;
dostępne modele klimatologiczne pozwalają
prognozować wzrost średniej temperatury Ziemi o
1-3,5 oC do końca
przyszłego wieku; towarzyszyć mu będzie
podniesienie się poziomu mórz o 0,5 m;
nawet gdyby udało się powstrzymać wzrost
koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze,
ich działanie w postaci podnoszącej się
temperatury i wzrostu poziomu oceanów
utrzymywać się będzie przez wiele następnych
stuleci;
nasilenie się w ostatnich latach częstości
występowania wielu skrajnych zjawisk
klimatycznych może świadczyć, że globalne zmiany
klimatyczne już zachodzą i będą pogłębiać
się w nadchodzących latach;
zmiany klimatu w sposób szczególny dotkną
kraje rozwijające się i biedne (jak np.
Bangladesz), a więc te, które mają najmniejsze
możliwości i szanse na wprowadzenie działań zapobiegających i
dostosowawczych;
radykalna i znaczna redukcja antropogenicznych
emisji gazów cieplarnianych jest konieczna.
Obecny poziom rozwoju technologicznego sprawia,
że jest ona technologicznie i ekonomicznie
możliwa. Co więcej, wiele rozwiązań ograniczających
emisję gazów cieplarnianych może przynieść
dodatni wynik finansowy netto (m.in. na skutek
zwiększenia efektywności produkcji,
oszczędności zasobów naturalnych, ograniczenia
strat środowiskowych);
konieczne jest bezzwłoczne podjęcie zdecydowanych działań przez
rządy wszystkich krajów świata. Ich
odkładanie powoduje, że ludzkość w coraz
większym stopniu narażona będzie na
nieprzewidywalne efekty globalnych zmian
klimatycznych.
Dokładność modeli matematycznych stosowanych
przez klimatologów w celu
prognozowania długotrwałych trendów
klimatycznych ulega stałej poprawie. Wedle
przyjętego przez IPCC scenariusza bazowego,
który przewiduje kontynuowanie dotychczasowej
ścieżki rozwojowej, bez podejmowania
skoordynowanej międzynarodowej akcji na rzecz ograniczenia emisji CO2 atmosferyczne
stężenie tego gazu rosnąć będzie w tempie ok.
1% rocznie. Model ten przewiduje również
znaczny wzrost emisji związków siarki (zwłaszcza
w dynamicznie rozwijających się gospodarkach
Azji Południowo-Wschodniej i w Chinach), które
częściowo powstrzymują tempo globalnego
ocieplenia. W efekcie spodziewać się można
wzrostu średnich temperatur w wysokości 0,2 oC na dekadę.
Doprowadziłoby to do podniesienia się średniej
temperatury Ziemi o ponad 2,5 oC w stosunku do klimatu sprzed rewolucji
przemysłowej jeszcze przed końcem przyszłego
wieku. Są to oczywiście wartości średnie.
Regionalne zróżnicowanie efektów globalnego
ocieplenia może być dużo bardziej wyraziste i
zależeć będzie od układu wielu powiązanych
ze sobą czynników, takich jak
położenie i lokalne warunki geograficzne,
użytkowanie ziemi i szata roślinna,
rozprzestrzenienie emisji związków siarki,
wpływ prądów morskich itp.
Według prognoz przygotowanych w Hadley Centre,
wiodącym brytyjskim ośrodku zajmującym się
badaniami globalnych
zmian klimatycznych, zwiększanie się
koncentracji w atmosferze gazów szklarniowych
oddziaływać będzie na klimat we wszystkich
zakątkach Ziemi. Oczekiwane kierunki zmian w
poziomie średnich temperatur, wielkości opadów
i wilgotności gleby dla różnych
obszarów globu przedstawiono w poniższej tabeli.
| Parametr |
WZROST |
SPADEK |
| temperatura |
praktycznie
wszystkie regiony świata; największy na
wysokich szerokościach geogr. półkuli
północnej, w północnej i środkowej
Afryce i w północnej części Ameryki
Południowej w Europie: znaczny
wzrost we wschodniej części kontynentu,
umiarkowany w pozostałej części,
niewielki na wybrzeżu atlantyckim
|
izolowane obszary
północnego Atlantyku i północnego
Pacyfiku |
| opady |
umiarkowany wzrost
w większości regionów; największy nad
obszarami oceanicznymi położonymi
wzdłuż równika w Europie:
niewielki wzrost w części północnej
|
niewielki spadek w
niższych szerokościach geogr.;
najwyższy spadek w północnej części
Ameryki Południowej, południowej Afryce,
Indiach i w północnej Australii w Europie: średni,
miejscami znaczny spadek w części
południowej; brak większych zmian w
części środkowej
|
| wilgotność gleb |
wzrost w Ameryce
Północnej, środkowej Afryce i w
północnej części Azji w Europie: niewielki wzrost w
Skandynawii i krajach regionu
bałtyckiego
|
Ameryka Środkowa
i Południowa, południowa Afryka, Bliski
Wschód, południowa Azja i Australazja w Europie:
znaczny spadek w części południowo-wschodniej
i w Alpach; umiarkowany spadek w
większości pozostałych regionów (w
tym w Europie Środkowej)
|
Tab. 1.
Regionalne zróżnicowanie oczekiwanych
globalnych zmian klimatycznych do 2050 r.
Za: Parliamentary Office
of Science and Technology, (1995); "Global
warming - the state of the science",
POSTnote 61; Londyn
2.3 Zmiany klimatu w Polsce
Czy globalne ocieplenie może
odbić się na klimacie naszego kraju? Jakich
zmian możemy oczekiwać? W jaki sposób
dostosować gospodarkę do zmieniających się
warunków? Pytania te mają fundamentalne
znaczenie dla wszystkich, którym przyjdzie
decydować o priorytetach polityki
ekologicznej państwa. Niestety, niełatwo
udzielić na nie odpowiedzi. System klimatyczny
jest niezwykle skomplikowanym mechanizmem,
równie złożone są przemiany społeczne i
gospodarcze w okresie transformacji ustrojowej.
Wszystkie sporządzane dziś
prognozy
obarczone są więc znacznym marginesem
niepewności. Według modeli użytych przez
autorów Studium Krajowego w Sprawie Zmian
Klimatu podwojenie koncentracji CO2 może przynieść w
Polsce wzrost średniej temperatury nawet o 3,5-5
oC (wzrost ten
dotyczyłby w znacznie większym stopniu okresów
zimowych niż letnich). Wielkość opadów nie
uległaby większym zmianom i mieściłaby się w
przedziale 450-700 mm. Pomimo, że w ocenie
możliwej skali i zasięgu zmian klimatycznych
pojawiają się wśród polskich naukowców istotne rozbieżności, to z
dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć,
że zmiany te będą miały znaczny wpływ na
gospodarkę wodną, przynajmniej w niektórych
regionach kraju. Według niektórych scenariuszy
klimatycznych przepływy rzek i wilgotność gleb
w okresie letnim mogą
ulec zmniejszeniu (o 5% na każdy 1 oC wzrostu temperatury).
Wzrosłoby jednocześnie zapotrzebowanie na wodę
do nawadniania. Zmienią się również warunki
termiczne i biochemiczne wód, zwłaszcza jezior
o niewielkiej głębokości, co może
niekorzystnie odbić się na wielu ekosystemach
wodnych. Według obliczeń dokonanych dla rzek w
centralnej Polsce wydłuży się znacznie okres
utrzymywania się temperatur sprzyjających
rozkładowi materii organicznej. Grozi to
pogorszeniem jakości wody.
Wywołane globalnym ociepleniem podniesienie
poziomu Morza Bałtyckiego może zagrozić
terenom rozciągającym się wzdłuż całego
wybrzeża. Według Studium zagrożonych jest 2200
km2, na których
zamieszkuje 230 tysięcy ludzi. Całkowity koszt
utraty tych terenów, przy zakładanym wzroście
poziomu morza o 1 m, wynosi około 15 miliardów
dolarów (w cenach z 1990 r.), dodatkowe straty
na terenach zagrożonych okresowymi powodziami
sięgać mogą blisko 10 miliardów dolarów.
Szczególnie narażone są tereny portowe
Szczecina i Świnoujścia. Zagrożonych zalaniem
jest również wiele terenów miejskich.
Nieodwracalne zmiany grożą również obszarom o
najwyższych walorach przyrodniczych, takim jak
np. Słowiński Park Narodowy. Prawdopodobna jest
wzmożona erozja Półwyspu Helskiego, która w
skrajnym przypadku prowadzić może
do jego zniszczenia. Podniesienie poziomu morza
zagrozi również infrastrukturze portowej
Gdańska i Gdyni. Zalane mogą zostać Żuławy
Wiślane. Wyższe temperatury mogą przyczynić
się do rozprzestrzenienia się w Polsce chorób
dotychczas nie spotykanych, np.
malarii, zaburzą też warunki produkcji leśnej
i rolnej - przez pogłębiający się deficyt
wody, wzrost populacji szkodników i zmiany cyklu
wegetacyjnego utrudniające prowadzenie
niektórych upraw, np. gatunków ozimych.
Szczególnie dotkliwe okazać się może
zwiększenie częstości występowania anomalii
pogodowych, naprzemiennych okresów suszy i
ulewnych deszczów oraz rosnąca liczba
ekstremalnych zjawisk klimatycznych: powodzi,
susz, wichur i sztormów.
2.4
Spory wokół globalnego ocieplenia
Wydawać
by się mogło, że wobec stale zwiększającej
się liczby dowodów potwierdzających wpływ
człowieka na procesy globalnego ocieplenia i
związane z nim możliwe konsekwencje
społeczność międzynarodowa powinna jak
najszybciej podjąć wspólną zdecydowaną
akcję zapobiegawczą.
Odkładanie działań na bliżej nieokreśloną
przyszłość może okazać się bardzo
kosztowną decyzją. Tymczasem dotychczasowa
odpowiedź rządów na problemy ocieplenia
globalnego nie daje zbytnich powodów do
optymizmu. Przyjęta pod auspicjami ONZ Konwencja
Klimatyczna (szerzej
omówiona w następnej części) jak na razie nie
spełnia pokładanych w niej nadziei.
Koncentracja gazów szklarniowych w atmosferze
rośnie w coraz szybszym tempie. Odwrócenie tego
trendu wymagałoby daleko idącej przebudowy
światowego modelu gospodarki
paliwowo-energetycznej, a zwłaszcza ograniczenia
użytkowania paliw kopalnych i zwrócenia się ku
alternatywnym źródłom energii. Spotyka się to
z oporem wpływowego lobby krajów i grup
przemysłowych przeciwnych podejmowaniu
jakichkolwiek działań, które
zaburzyłyby obecny porządek i zagroziłyby ich
dominacji. Dodatkową przyczyną trudności w
uzgadnianiu międzynarodowej polityki ochrony
klimatu jest znaczny stopień niepewności
towarzyszącej zarówno prognozom tempa zmian
klimatycznych jak i ekonomicznym szacunkom kosztów i
strat, które zmiany te mogą spowodować.
Badania potwierdzają wzrost średnich temperatur
w ciągu ostatniego wieku, jednak wzrost ten jest
nieco wolniejszy niż przewidywały niektóre z
modeli klimatologów. Na tej podstawie
kwestionowane są prognozy
dotyczące dalekiej przyszłości. Niektórzy
przeciwnicy działań argumentują, że obecne
zmiany klimatyczne są elementem naturalnego
cyklu ociepleń i ochłodzeń związanego z
aktywnością Słońca, który wielokrotnie miał
już miejsce w historii Ziemi i dokonuje się bez udziału
człowieka.
Znaczące różnice mają również miejsce w
ocenie wrażliwości społeczeństw na
potencjalne skutki zmian klimatu. Nie wszyscy
podzielają alarmistyczne opinie ekologów. Na
przykład angielski ekonomista, Wilfrid Beckerman
stwierdza, że rasa ludzka jest
najbardziej wytrzymałym gatunkiem
zamieszkującym naszą planetę, zdolnym do
przystosowania się do skrajnych warunków
klimatycznych. Jedna trzecia ludzkiej populacji
żyje w regionach, gdzie temperatury
najzimniejszego miesiąca wahają się w
przedziale 0-3 oC, a jedna
szósta w krajach gdzie temperatury te mieszczą
się w granicach 24-27 oC. Podobne
zróżnicowanie ma miejsce jeśli obserwować
temperatury najgorętszego miesiąca, czy
temperatury roczne. Beckerman wykazuje też, że
brak jest jakiejkolwiek korelacji między
wysokością temperatury a dochodami
społeczeństw i poziomem rozwoju gospodarczego.
Argumenty te dowodzić mają, że zmiana
średniej temperatury globu nawet o kilka stopni
C nie przyniesie większych uciążliwości niż
te, których społeczeństwa już
doświadczały w okresie wielkich migracji
między obszarami o różnych warunkach
fizycznogeograficznych.
Ramka 1.
Międzynarodowa współpraca w dziedzinie ochrony
klimatu - kalendarium
| 1972
Konferencja Narodów Zjednoczonych w
sprawie środowiska człowieka (Sztokholm)
przyniosła wzrost zainteresowania
problemami ekologicznymi w wymiarze
międzynarodowym i globalnym,
zapoczątkowała dyskusję nad wspólnymi
działaniami na rzecz ochrony światowych
ekosystemów oraz rozwój
międzynarodowego prawa ochrony
środowiska.1979
Konferencja w sprawie Światowego Klimatu
(Genewa) - pierwsza konferencja naukowa
wysokiego szczebla, zorganizowana przy
współpracy agend ONZ, która zajęła
się problematyką ocieplenia globalnego
(a także niszczeniem warstwy ozonowej);
zapoczątkowała serię warsztatów i
konferencji w Villach. 1980-85 Seria
naukowych konferencji w Villach (Austria)
organizowanych przez Międzynarodową
Organizację Meteorologiczną (WMO),
Program Środowiskowy Narodów
Zjednoczonych (UNEP) i Międzynarodowa
Radę Stowarzyszeń Naukowych (ICSU),
poświęconych gazom cieplarnianym i ich
wpływowi na system klimatyczny Ziemi.
Przedstawione w Villach modele i prognozy
skutków niekontrolowanej emisji CO2 i innych
gazów cieplarnianych wykroczyły poza
domenę nauki i stały się przedmiotem
analiz politycznych.
1986
Powołanie Grupy Doradczej do spraw
Gazów Cieplarnianych, której zadaniem
było dostarczanie informacji na temat
ocieplenia globalnego wysokim urzędnikom
ONZ.
1988 Konferencja
na temat zmian w atmosferze (Toronto), która
zbiegła się w czasie z przygotowaniami
do wydania raportu Komisji Bruntland
"Nasza wspólna przyszłość"
oraz katastrofalną suszą w USA,
przyciągnęła uwagę środków masowego
przekazu do problemów ocieplenia
globalnego. Konferencja zakończyła się
przyjęciem apelu wzywającego rządy
krajów rozwiniętych do zmniejszenia
emisji CO2
o 20% do 2005 r.
1988
Powołanie Międzyrządowego Panelu do
spraw Zmian Klimatu (IPCC), grupy blisko
500 ekspertów działających pod
auspicjami WMO i UNEP, w celu oceny
naukowych danych dotyczących wszystkich
aspektów problematyki zmian światowego
klimatu oraz przygotowania strategii
działań w dziedzinie ochrony klimatu,
które mogłyby być podjęte przez
wspólnotę międzynarodową.
1990 Druga
Konferencja w sprawie Światowego Klimatu
(Genewa), na której przedstawiono wyniki
prac IPCC, potwierdzające zagrożenia
płynące z ocieplenia globalnego.
Zgromadzenie Ogólne Narodów
Zjednoczonych powołując się na
rezolucje 43/55 (1988 r.) i 44/207 (1989
r.), w których uznano, że zmiany
klimatu stanowią wspólny
problem ludzkości, powołuje
Międzyrządowy Komitet Negocjacyjny i
powierza mu przygotowanie
międzynarodowej konwencji dotyczącej
zapobiegania zmianom klimatycznym. 1992 Międzyrządowy
Komitet Negocjacyjny uzgadnia ostateczny
tekst Ramowej Konwencji w sprawie Zmian
Klimatu, który zostaje przedstawiony na
Konferencji UNCED (Szczyt Ziemi, Rio de
Janeiro), gdzie podpisało ją 155
krajów, w tym Polska.
1994 Po
ratyfikacji przez 50 państw stron
Konwencja Klimatyczna wchodzi w życie (24.03.94).
1995 Pierwsza Konferencja
państw stron Konwencji Klimatycznej (Berlin),
na której po raz pierwszy przedstawiono
krajowe raporty na temat ochrony klimatu.
Nie podjęto decyzji co do dalszych
redukcji emisji CO2, ani
zmiany procedury podejmowania decyzji z
jednomyślnej na większościową.
Plenarna sesja IPCC (Rzym) przyjmuje
raporty trzech grup roboczych, według
których zgromadzone dowody naukowe
zwiększają pewność co do wpływu
człowieka na system klimatyczny Ziemi.
1996 Druga
Konferencja państw stron Konwencji
Klimatycznej (Genewa) przyjęła
deklaracje ministrów w sprawie działań
na rzecz ochrony klimatu po roku 2000.
Dotychczasowy postęp w ograniczaniu
emisji CO2 uznano
za niewystarczający. Dane udostępnione
przez wiele krajów wskazują, że mogą
one nie spełnić zapisanego w Konwencji wymogu stabilizacji
emisji gazów cieplarnianych na poziomie
z 1990r. do roku 2000.
1997 Trzecia
Konferencja państw stron Konwencji
Klimatycznej odbędzie się w Kioto (Japonia)
w grudniu. Oczekuje się przyjęcia
Protokołu nakładającego obowiązek
redukcji emisji CO2
o 10- 15%.
|
3. KONWENCJA
KLIMATYCZNA
Efektem
rosnącego politycznego zainteresowania
ociepleniem globalnym i związanych z nim prac
podjętych na arenie międzynarodowej było
przyjęcie Ramowej Konwencji Narodów
Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu, zwanej
popularnie Konwencją Klimatyczną. Konwencja ta,
do której w ciągu zaledwie dwóch lat
przystąpiło ponad 160 państw jest
najważniejszym międzynarodowym porozumieniem w
dziedzinie ochrony klimatu i odzwierciedla
skomplikowany system politycznych i
gospodarczych priorytetów państw stron. Fakt,
że w ogóle udało się doprowadzić do
porozumienia zaakceptowanego przez kraje o
nierzadko przeciwstawnych interesach społecznych
i politycznych jest dużym osiągnięciem
międzynarodowej dyplomacji. Jego znaczenie jest tym większe,
że Konwencja stawia w centrum uwagi dobro
przyszłych pokoleń (nasza generacja nie odczuje
jeszcze skutków ocieplenia globalnego). Z
drugiej strony jednak konsensus ten okupiony
został licznymi poprawkami i zmianami w tekście
Konwencji, które osłabiają
jej siłę i stawiają pod znakiem zapytania
możliwość osiągnięcia jej rzeczywistych
celów.
Poniżej omówione zostaną podstawowe
założenia Konwencji oraz dotychczasowe postępy
w ich realizacji.
3.1
Najważniejsze postanowienia Konwencji Klimatycznej
Podstwowym
celem Konwencji, jak określa to jej Art.2 jest:
"osiągnięcie stabilizacji stężenia w
atmosferze gazów cieplarnianych na takim
poziomie, który zapobiegnie niebezpiecznym
antropogenicznym oddziaływaniom na system
klimatyczny. Poziom ten powinien zostać
osiągnięty w czasie wystarczającym dla
naturalnego przystosowania się ekosystemów do
zmian klimatu, tak by zapewnić, że produkcja
żywności nie zostanie zagrożona, a rozwój
gospodarczy będzie mógł się odbywać w
sposób zrównoważony."
W praktyce Art. 2 bywa różnie
interpretowany w zależności od intencji
powołujących się nań stron. Kraje najbardziej
zagrożone skutkami ocieplenia globalnego dążą,
by odczytywać go jako instrument wymagający
ograniczenia działalności gospodarczej do tych
dziedzin, które nie
powodują wzrostu emisji gazów cieplarnianych i
zgodne są z zasadami trwałego rozwoju. Taka
interpretacja, wsparta dodatkowo na zapisanej w
Art. 3(3) zasadzie przezorności wymagałaby od
stron, zwłaszcza od krajów wysoko rozwiniętych,
znacznej redukcji
emitowanego do atmosfery CO2 i daleko
idących przemian w ich gospodarce energetycznej.
Przemiany te, szczególnie w krótkiej skali
czasowej, musiałyby się odbić na wielkości
produkcji w innych dziedzinach i mogłyby
sprzyjać wprowadzaniu i ugruntowaniu bardziej
przyjaznych ekologicznie modeli konsumpcji i
rozwoju.
Wiele krajów opowiada się jednak za bardziej
zawężonym rozumieniem Art. 2. W swojej
interpretacji zwracają uwagę, że Konwencja
uznaje konieczność stabilizacji gazów
cieplarnianych na poziomie,
który zapobiegnie niebezpiecznym antropogenicznym
oddziaływaniom na klimat. Określenie
dopuszczalnego poziomu tych gazów w atmosferze
wymaga więc uprzedniego sprecyzowania, co może,
a co nie może być uznane za oddziaływanie
niebezpieczne. Konwencja milczy na ten temat,
zostawiając szerokie pole do dowolnych
interpretacji. Biorąc pod uwagę znaczny
stopień naukowej niepewności co do ostatecznej
skali i rzeczywistych skutków ocieplenia
globalnego, poszczególne kraje mogą zajmować w
tej sprawie bardzo różne stanowiska,
zwłaszcza, że efekty zmian klimatu nie będą
rozkładać się równomiernie w czasie i
przestrzeni. Kraje niechętne podejmowaniu
konkretnych zobowiązań wskazują ponadto, że
Konwencja nie mówi o konieczności
natychmiastowego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, a jedynie o
ich stabilizacji w czasie pozwalającym zapewnić,
że nie zostanie zagrożona światowa produkcja
żywności. Nasza obecna wiedza nie pozwala na
jednoznaczne określenie długości tego okresu.
Najczęściej wskazywaną linią podziału,
wzdłuż której układa się stosunek państw do
problemów ochrony klimatu i ograniczenia emisji
gazów cieplarnianych jest podział na kraje
bogatej Północy i rozwijające się gospodarki
Południa. Kraje rozwinięte, w których mieszka
20% ludności naszej planety konsumują 80% światowych
surowców kopalnych. Średnie zużycie energii per capita jest w nich 5-10 razy
większe niż przeciętna światowa. Udział
krajów rozwijających się w emisji gazów
cieplarnianych jest mniejszy (wynosi około
jednej trzeciej) ale tempo przyrostu emisji jest
tu pięć razy większe niż wśród krajów
uprzemysłowionych. Jeżeli tendencji tej nie uda
się odwrócić to w 2050 r. największym
producentem CO2 będą Chiny
wytwarzając go więcej niż wszystkie pozostałe
kraje razem wzięte. Ocieplenie globalne stanowi
groźbę dla wszystkich, ale w negocjacjach w
sprawie ochrony klimatu Północ kładzie
główny nacisk na konieczność wspólnych
działań na rzecz stabilizacji emisji gazów
cieplarnianych, zwraca przy tym uwagę na
konieczność przyjęcia takich rozwiązań,
które będą najbardziej
efektywne ekonomicznie. Kraje Południa wskazują
tymczasem na swoje stale niezaspokojone
zapotrzebowanie na energię, które będzie
zwiększać się wraz ze wzrostem gospodarczym i
przyrostem liczby ludności (szacuje się, że 90%
spośród dwóch miliardów ludzi,
którzy przyjdą na świat do roku 2020 urodzi
się w krajach Południa). Podnoszą przy tym
kwestię odpowiedzialności za historyczne emisje
CO2, które
doprowadziły do obecnego poziomu gazów
cieplarnianych w atmosferze; emisje te w
przytłaczającej większości obciążają konto
państw Północy.
3.2 Konferencje stron
Konwencji Klimatycznej
Konwencja
Klimatyczna przewiduje, że jej sygnatariusze
będą spotykać się regularnie na Konferencjach
państw stron. Konferencje te poświęcone mają
być ustalaniu szczegółowych rozwiązań
dotyczących wcielania w życie postanowień
Konwencji i planowaniu dalszych, bardziej
wiążących przedsięwzięć zmierzających do
ograniczania emisji gazów cieplarnianych.
Konferencje mają ponadto dostarczyć
sposobności do przedstawienia i oceny narodowych sprawozdań na
temat ochrony klimatu, do których przygotowania
wszystkie strony Konwencji zobowiązane są przez
Art. 4 (1) i Art. 12. Dotychczas odbyły się
dwie takie konferencje: na przełomie marca i
kwietnia 1995 r. w Berlinie i w lipcu 1996 r. w Genewie.
Negocjacje nad projektem Konwencji Klimatycznej
odbywały się przy bardzo napiętym kalendarzu.
Wszystkim stronom zależało na tym, by zdążyć
przed Szczytem Ziemi w Rio, gdzie uroczyste
podpisanie umowy stanowić miało gwóźdź
programu. Dlatego też w przypadku kilku
punktów budzących szczególnie dużo
kontrowersji i utrudniających ostateczny
kompromis zdecydowano się na odłożenie decyzji
do Pierwszej Konferencji Stron. Do spraw tych
należały między innymi kwestie proceduralne
dotyczące form głosowania
i rozstrzygania sporów, mechanizmu joint
implementation oraz ocena adekwatności
przyjętych wymogów dotyczących ograniczania
emisji gazów cieplarnianych. Na później
odłożono również dyskusję na temat
zwiększenia rygorów reżimu emisji gazów
szklarniowych po roku 2000 oraz wprowadzenia
prawnie wiążących limitów emisji.
W czasie spotkań Międzyrządowego Zespołu
Negocjacyjnego w 1994 r. kraje rozwijające się
przyjęły stanowisko, że obecnych "miękkich"
zobowiązań dotyczących stablizacji emisji CO2 nie można uznać za
wystarczające dla wypełnienia celów Konwencji.
Doprowadziło to do dyskusji na temat możliwych
dalszych kroków, takich jak zaostrzenie wymogów
Konwencji, czy przyjęcie dodatkowego protokołu
zawierającego prawnie wiążące kwoty i
terminarze redukcji emisji. Sześć
miesięcy przed Konferencją Berlińską kraje
zgrupowane w Stowarzyszeniu Małych Państw
Wyspiarskich (AOSIS) przedstawiły projekt, w
którym proponują obarczenie krajów
rozwiniętych obowiązkiem ograniczenia redukcji
gazów cieplarninych o co najmniej 20% do roku 2005. W tym
samym czasie amerykański podsekretarz stanu do
spraw środowiska, Timothy Wirth, stwierdził,
że Stany Zjednoczone nie wywiążą się z
nałożonych Konwencją zobowiązań, a dokonana
redukcja emisji CO2 wyniesie jedynie
70% przyjętych planów. USA nie były
odosobnione w swoich problemach, podobna sytuacja
miała miejsce w wielu innych krajach.
Narastające różnice poglądów między
stronami oraz brak oczekiwanych postępów w
ograniczaniu emisji gazów szklarniowych
oznaczały kres miodowego miesiąca Konwencji.
Na Konferencji Berlińskiej ponownie odżyła
dyskusja dotycząca podziału na kraje
rozwinięte i rozwijające się oraz
zróżnicowania wymagań wobec tych dwóch grup.
W opinii USA i niektórych innych państw OECD
fakt, że kraje takie jak Chiny, Brazylia czy Indie, notujące
obecnie najszybszy przyrost emisji CO2, są wyłączone z
rygorów ich ograniczania, może w nieodległej
perspektywie całkowicie podważyć skuteczność
Konwencji. W odpowiedzi kraje rozwijające się
uznały wprawdzie, że wraz z upływem czasu i
wzrostem swoich emisji będą musiały włączyć
się bardziej aktywnie do redukcji gazów
szklarniowych, na razie jednak piłka jest na
polu krajów rozwiniętych. Same Stany
Zjednoczone w latach 1986- 94 zwiększyły emisje
o 157 mln ton - dwa razy więcej niż w tym okresie wzrosły emisje w
Indiach, w których żyje ponad trzy razy więcej
ludzi niż w USA. W czasie Konferencji do
stanowiska krajów AOSIS zaczęło przyłączać
się coraz więcej państw, między innymi
Bangladesz, Indie, Chiny, Egipt oraz inne kraje
trzeciego świata z wyjątkiem
producentów ropy naftowej, takich jak Kuwejt czy
Arabia Saudyjska. W rezultacie kraje rozwijające
się stworzyły tzw. Grupę 77, która zaczęła
nadawać ton Konferencji Berlińskiej.
Przygotowana przez nią "Zielona Księga"
wzywająca do zdecydowanego i prawnie
wiążącego ograniczenia emisji gazów
cieplarnianych przez kraje rozwinięte stała
się podstawą do ostatecznych negocjacji. W ich
trakcie doszło także do wyraźnego zarysowania
się różnic między krajami europejskimi,
spośród których wiele gotowych jest do przyjęcia
bardziej rygorystycznej polityki ograniczania
emisji, a USA, Kanadą i Australią zdecydowanie
opierającym się jakimkolwiek wiążącym umowom
w tej dziedzinie. W okresie 1990-94 emisje CO2 wzrosły w tych krajach o
4-5% i żadne z nich nie ma większej szansy
nawet na sprostanie względnie łagodnym wymogom
Konwencji Klimatycznej z 1992 r.
Konferencja Berlińska nie przyniosła
porozumienia w sprawie dodatkowych planów
redukcji, ich wysokości i okresu realizacji.
Ostatecznie starcie Północ - Południe zakończyło się
jedynie przyjęciem deklaracji ministrów
nazwanej Mandatem Berlińskim, wyrażającej
zaniepokojenie, że obecne zasady ograniczania
emisji gazów szklarniowych nie pozwolą na
osiągnięcie celów Konwencji. Uzgodniono, że
nie później niż na Trzeciej Konferencji
Stron (grudzień 1997 r.) przyjęty zostanie
dodatkowy protokół do Konwencji Klimatycznej,
który obejmie między innymi takie zagadnienia
jak działania na rzecz ochrony klimatu po roku
2000, prawnie wiążące limity emisji i
terminarze ich realizacji, dobrowolne
porozumienia i zasady transferu technologii.
Mandat Berliński nie przewiduje wprowadzenia
dodatkowych wymogów wobec państw rozwijających
się, uznaje natomiast, że priorytetem
rozpoczętego procesu ma być:
wzmocnienie zobowiązań ustanowionych w Art.
4. 2 (a) i (b) Konwencji odnoszących się do
krajów rozwiniętych, w tym ustalenie
ograniczeń i celów redukcji w określonych
ramach czasowych, takich jak rok 2005, 2010, 2020
dla ich antropogenicznych emisji z
poszczególnych źródeł i dla pochłaniania gazów cieplarnianych przez
naturalne odbiorniki.
Strony uzgodniły także, że przyjęty zostanie
jednolity wzór dla narodowych raportów w
sprawie wykazu źródeł i wielkości emisji
gazów cieplarnianych i działań podjętych w
celu ich ograniczenia. Konferencja Berlińska
ujawniła bowiem duże różnice w metodologii,
szczegółowości i wiarygodności raportów.
Niektóre państwa przyjęły inne niż
przewidziane Konwencją terminy docelowe (np.
Niemcy, które zobowiązały się do redukcji
swoich emisji o 25% do roku 2005), niektóre przyjęły za rok
bazowy lata, w których notowały wyższe emisje
niż te z roku 1990, jeszcze inne, np. Francja i
Japonia wystąpiły z koncepcją stabilizacji
emisji per capita zachowując tym
samym możliwość zwiększania produkcji gazów
cieplarnianych wraz ze wzrostem liczby ludności.
Pierwsza Konferencja Stron powołała Grupę Ad
Hoc w sprawie Mandatu Berlińskiego (AGBM),
powierzając jej koordynację dalszych prac nad
realizacją Konwencji Klimatycznej. W oczekiwaniu
kolejnych konferencji stron niektóre państwa
dążyły do szybkiego podjęcia negocjacji w
sprawie dodatkowego protokołu, zwłaszcza, że
Unia Europejska wystąpiła z propozycją
zawierającą konkretne terminarze redukcji
emisji na lata 2005, 2010 i 2015 wychodzące z
założenia, że stężenie w atmosferze gazów szklarniowych powinno
zostać ustabilizowane na poziomie 550 ppm do
połowy przyszłego wieku. Stany Zjednoczone
przyjęły tymczasem stanowisko, że nie
przystąpią do żadnych formalnych negocjacji
przed 1997 r.
W grudniu 1995 r. Międzyrządowy Zespół ds.
Zmian Klimatu (IPCC)
przedstawił najnowsze wyniki swoich badań.
Wkrótce potem zostały one zatwierdzone przez
Sekretarza Generalnego ONZ jako najpełniejszy
stan wiedzy na temat ocieplenia globalnego,
który służyć powinien za podstawę dla
wszelkich działań i decyzji politycznych.
Opracowanie to potwierdza i uściśla poprzednie
oceny IPCC, konludując, że zgromadzone dowody
naukowe wskazują w wiarygodny sposób, że
proces globalnego ocieplenia już się
rozpoczął, a działalność człowieka w
znaczący sposób wpływa na jego dynamikę.
Opracowanie IPCC zdominowało w dużej mierze
Drugą Konferencję Stron, która odbyła się w
Genewie w lipcu 1996 r. Konferencja Genewska nie
miała tak wysokiej rangi jak Pierwsza
Konferencja Stron, nie oczekiwano, by miały
zapaść na niej wiążące decyzje w sprawie dalszych
losów Konwencji Klimatycznej. Zamykająca
konferencję deklaracja ministerialna uznała
wagę naukowego opracowania przedstawionego przez
IPCC oraz wezwała do uzgodnienia i przyjęcia na
Trzeciej Konferencji Stron prawnie wiążących
limitów emisji. W opinii
większości stron stanowić mają one wstępną
formę zobowiązań pozwalających na "osiagnięcie
stabilizacji stężenia w atmosferze gazów
cieplarnianych na takim poziomie, który
zapobiegnie niebezpiecznym antropogenicznym
oddziaływaniom na system klimatyczny"
czyli realizację ostatecznego celu Konwencji.
Deklaracja odzwierciedla konsensus uzyskany przez
uczestników Drugiej Konferencji Stron, że nie
będą oni sprzeciwiać się "przyszłym
decyzjom, które byłyby prawnie wiążące dla
wszystkich państw stron Konwencji
Klimatycznej" (kilka państw złożyło
formalne zastrzeżenia wobec tego punktu). W
interpretacji Stanów Zjednoczonych "prawnie
wiążące limity" odnosić się mają do
okresu 2010-2020 i uzależnione będą od zgodnej
akcji wszystkich stron Konwencji Klimatycznej.
4. POLSKA WOBEC PROBLEMÓW OCIEPLENIA
GLOBALNEGO
Problemy
globalnego ocieplenia wpisują się w światową
dyskusję na temat możliwości zaspakajania
potrzeb cywilizacyjnych społeczeństw na drodze
ekorozwoju, tj. w sposób, który pozwala na
zachowanie dla obecnych i przyszłych pokoleń
bogactwa przyrody i trwałych wartości kultury.
Coraz liczniejsze państwa przyjmują ekorozwój
za fundament własnej polityki społecznej i
gospodarczej. Do realizacji jego zasad Polska
zobowiązała się wielokrotnie na arenie międzynarodowej,
np. przyjmując Agendę 21 i deklarację z Rio de
Janeiro, a także zawierając umowę
stowarzyszeniową z Unią Europejską, która
przewiduje, że: "Polityka rozwoju
społecznego i gospodarczego Polski powinna
kierować się zasadą trwałego rozwoju.
Konieczne jest, aby wymogi ochrony środowiska
były od samego początku włączane do tej
polityki" (art. 71, pkt. 2). Do
kierowania się zasadami ekorozwoju obliguje
również Art. 5 nowej Konstytucji.
Polska ratyfikowała Ramową Konwencję
Klimatyczną ONZ w sprawie Zmian Klimatu w dniu
16 czerwca 1994 r. Polska należy do grupy
krajów objętych Aneksem I Konwencji (uprzemysłowionych),
została również uznana za kraj o gospodarce w
okresie przejściowym. Tym samym Konwencja
nałożyła na Polskę obowiązek podjęcia działań zmierzających
do stabilizacji emisji gazów cieplarnianych.
Ponadto, tak jak inni sygnatariusze Konwencji
wymienieni w Aneksie I, Polska zobowiązana jest
między innymi do:
opracowania, wdrożenia i okresowej kontroli
realizacji państwowej strategii redukcji emisji
gazów cieplarnianych uwzględniającej
stosowanie mechanizmów ekonomicznych i
administracyjnych;
regularnej inwentaryzacji emisji i pochłaniania
gazów cieplarnianych według metodologii
uzgodnionej na szczeblu międzynarodowym;
opracowania długookresowych
scenariuszy redukcji emisji dla wszystkich
sektorów gospodarczych oddzielnie dla każdego
gazu;
prowadzenia badań naukowych dotyczących
problematyki ocieplenia globalnego;
przedstawiania rządowych raportów na temat
wypełniania zobowiązań wynikających z Konwencji.
4.1
Realizacja zobowiązań wynikających z Konwencji
Klimatycznej
Polski
wkład do światowej emisji gazów szklarniowych
jest znaczny. Emisja dwutlenku węgla
przekraczająca 400 mln ton rocznie lokuje
Polskę na piątym miejscu w Europie, a dwunastym
na świecie. Ratyfikując Konwencję Klimatyczną
Polska podjęła obowiązek osiągnięcia w 2000
roku emisji gazów cieplarnianych na poziomie nie
wyższym niż w roku odniesienia. Za datę tę
Konwencja uznała rok 1990. Polska korzystając z
pewnej elastyczności, którą
dopuszcza w przypadku krajów przechodzących
transformację systemową Art. 4 (6) Konwencji,
za poziom odniesienia przyjęła emisje z 1988 r.
Znacznie ułatwiła sobie w ten sposób życie.
Według szacunków przeprowadzonych zgodnie z
metodologią OECD/IEA emisja
CO2 w roku 1988 wyniosła 509
mln t, podczas gdy w bazowym dla Konwencji roku
1990, będącym jednocześnie rokiem rozpoczęcia
"szokowej terapii" Balcerowicza i
ostrego kryzysu gospodarczego w Polsce, spadła
do 407 mln t. Wyliczenia według metodologii IPCC
mówią o emisji CO2 w wysokości 484
mln t w 1988 r. - ta właśnie wielkość
przyjęta została jako poziom odniesienia dla
przyszłych redukcji. Wielkość emisji
pozostałych gazów szklarniowych w roku bazowym
zestawiono poniżej.
| Substancja |
CO2 |
CH4 |
N2O |
NOx |
CO |
NMLZO* |
| emisja
(mln t) |
483
700 |
6 060 |
73 |
600 |
2 730 |
ponad
352 |
Tab. 4. Wielkość emisji gazów szklarniowych w
1988 r.
* nie-metanowe lotne związki organiczne
Dane za: National
communication of Poland, Sekretariat
Konwencji Klimatycznej; FCCC/NC/18; 1996
Wysoka
emisja gazów cieplarnianych wiąże się przede
wszystkim z niekorzystną dla atmosfery
strukturą wytwarzania energii w Polsce. To
sektor paliwowo-energetyczny odpowiada za ponad
60% emisji CO2. Dzieje się tak
ponieważ ponad 75% zapotrzebowania na energię
pierwotną pokrywane jest przez spalanie węgla
kamiennego i brunatnego - nośników w
największym stopniu odpowiedzialnych za emisję
gazów szklarniowych. Chociaż od kilku lat
obserwuje się postępującą poprawę i
dywersyfikację struktury zużycia energii,
to jednak tempo tych zmian jest powolne. W latach
1990-95 zużycie węgla kamiennego spadło o ok.
10%, węgla brunatnego o ok. 5%. Zwiększyło
się natomiast wykorzystanie ropy naftowej (o ok.
15%). Nie wzrosło w znaczący sposób zużycie
gazu, lecz sytuacja w tej
dziedzinie może zmienić się w przyszłości
wraz z rozpoczęciem realizacji podpisanych
ostatnio kontraktów na dostawy dużych ilości
gazu (sięgających 13 mld m3 rocznie) ze
złóż rosyjskich. Pełne ich wykorzystanie
mogłoby przyczynić się do
znacznych redukcji emisji CO2 (oczywiście pod
warunkiem, że rosnącej pozycji gazu w bilansie
energetycznym towarzyszyć będzie spadek
zużycia węgla). Korzystną tendencją jest
rosnące wykorzystanie energii ze źródeł
odnawialnych, w latach 1990-95 wzrosło ono o 20%,
nadal jednak udział źródeł odnawialnych w
ogólnym bilansie jest bardzo skromny, wynosi
bowiem jedynie 1%.
Niekorzystny stan polskiej energetyki ma
uwarunkowania historyczne, których korzenie
tkwią w okresie gospodarki planowej. W tym
czasie doszło do rozbudowy
silnie scentralizowanego systemu energetycznego,
opierającego się na wielkich elektrowniach
zasilanych węglem. Szczególny priorytet nadany
funkcjom produkcyjnym sprawił, że notorycznie
zaniedbywano problemy ochrony środowiska.
Sytuację pogarszała bardzo
wysoka energochłonność polskiej gospodarki,
powodowana między innymi sztucznie ustalanymi,
zaniżanymi cenami energii i brakiem
jakichkolwiek zachęt do jej oszczędności oraz
promowaniem energochłonnego przemysłu
ciężkiego - polskiej specjalizacji w ramach RWPG. Było to
jedną z przyczyn głębokiego kryzysu
gospodarczego, w którym znalazła się Polska u
progu lat dziewięćdziesiątych.
Emisje dwutlenku węgla zmniejszyły się bardzo
wyraźnie na przełomie lat osiemdziesiątych i
dziewięćdziesiątych. Ich spadek w okresie 1988-1991
przekroczył 20%, obecnie emisje te
ustabilizowały się na poziomie ok 360 mln t
rocznie (wg szacunków opartych na analizie
spalanych paliw). W okresie 1989-95 spadła
emisja wszystkich zanieczyszczeń atmosferycznych.
Początkowo spadek ten spowodowany
był przede wszystkim recesją gospodarczą. Od
1992 r. Polska notuje jednak wzrost PKB, któremu
towarzyszy dalszy spadek lub stabilizacja
podstawowych emisji. Wiąże się to z procesami
restrukturyzacji gospodarki oraz znacznym
zaostrzeniem polityki
ekologicznej. W przypadku CO2 zmiany emisji w
przeliczeniu na jednostkę PKB w okresie 1988-95
przedstawiały się następująco:
| Rok |
1988 |
1990 |
1991 |
1992 |
1993 |
1994 |
1995 |
| emisja
CO2 |
100 |
81,2 |
82,0 |
76,7 |
78,6 |
73,6 |
6 9,8 |
Tab. 5. Zmiany emisji dwutlenku węgla w latach 1988-95 w stosunku do PKB (w
% w stosunku do 1988);
za: Agenda 21, sprawozdanie z realizacji w
latach 1992-96, Warszawa 1997
W
wartościach bezwzględnych emisja CO2 zmniejszyła się na
przestrzeni lat 1988-95 o ok.20%. Wielkości
emisji przypadające na jednego mieszkańca (10,5
t/capita) są dla Polski
zbliżone do poziomu Niemiec lub Wielkiej
Brytanii. Przytoczone dane świadczą o
postępującym spadku energochłonności polskiej
gospodarki, dowodzą również skuteczności
realizowanej w Polsce polityki ekologicznej, co
sprawia, że konieczność ograniczania emisji CO2 nie jest postrzegana jako
problem wymagający pilnego rozwiązania.
Scenariusze rozwoju przewidują, że Polska nie
powinna mieć trudności z wypełnieniem
ciążącego na niej obowiązku stabilizacji emisji CO2 w
roku 2000.
4.2.
Jak zmniejszać emisje gazów cieplarnianych
Blisko
dwie trzecie emitowanego przez Polskę CO2 pochodzi z zakładów
energetycznych. Mniejszy udział w emisji mają
przemysł i transport. Dlatego też właśnie
energetyka powinna w pierwszym rzędzie stać
się obiektem zainteresowania polityki ochrony
klimatu. Wytwarzanie energii zawsze było
działalnością niekorzystnie odbijającą się
na środowisku przyrodniczym. Nie można łudzić
się, że energetyka może pracować w sposób
ekologicznie obojętny.
Problemem pozostaje jednak skala szkodliwych
oddziaływań i zmian. Zagrożenia towarzyszące
produkcji energii często przekraczają
możliwości adaptacyjne przyrody. Zagrożenia te
mają różny charakter i zasięg oddziaływania.
Obok problemów o charakterze
globalnym - emisji gazów szklarniowych -
energetyka przyczynia się również do wielu
zagrożeń ekologicznych w skali lokalnej i
regionalnej: powstawania kwaśnych deszczy (na
skutek emisji tlenków siarki i azotu), tworzenia
się zapylenia i groźnego dla zdrowia
smogu w obszarach miejskich. W sposób pośredni
polska energetyka jest odpowiedzialna również
za takie szkody ekologiczne jak zanieczyszczenie
górnych biegów Wisły i Odry słonymi wodami
kopalnianymi, tąpnięcia i szkody górnicze,
nadmierne gromadzenie odpadów
na hałdach, wzmożony pobór wód i zakłócanie
stosunków wodnych. Zakłady sektora
energetycznego stanowią najliczniejszą grupę
przedsiębiorstw, umieszczonych na liście 80
największych polskich trucicieli. Realizacja
odpowiedniej polityki klimatycznej
przyczynić się może do zwielokrotnienia
pozytywnych wyników ekologicznych uzyskiwanych w
innych dziedzinach ochrony środowiska. Nie dziwi
więc, że Studium
krajowe w sprawie zmian klimatu przedstawiające
możliwe strategie redukcji emisji gazów
cieplarnianych szczególnie dużo miejsca
poświęca rekomendacjom dotyczącym
elektroenergetyki.
Energochłonność polskiej gospodarki należy do
najwyższych w Europie. W przeliczeniu na
uzyskiwaną jednostkę PKB zużywamy od dwóch do
siedmiu razy więcej energii niż kraje Unii Europejskiej.
Ogrzewanie polskich domów pochłania o 20-50%
więcej ciepła niż zużywa się na podobny cel
w Skandynawii. Energochłonność wielu procesów
przemysłowych jest o 15- 100% wyższa niż
średnia dla państw OECD. Mimo, że w ostatnich
latach dokonał się znaczący postęp w
zwiększaniu efektywności użytkowania energii (w
okresie 1990-95 energochłonność spadła o 18%),
to nadal w dziedzinie tej istnieją olbrzymie
niewykorzystane rezerwy. Programy oszczędzania
energii stanowią w wielu krajach kluczowy element strategii
ograniczania emisji gazów szklarniowych. Polska
posiada wszelkie podstawy, by również
podążać tym tropem. Wzrost efektywności
użytkowania energii jest klasycznym przykładem
tzw. rozwiązań podwójnie wygrywających -
przyczynia się do osiągnięcia zamierzonego
efektu ekologicznego, a jednocześnie może być
przedsięwzięciem opłacalnym i pożądanym ze
względów ekonomicznych bądź społecznych:
zmniejsza wydatki na energię, pozwala na
pełniejsze wykorzystanie lokalnych zasobów
siły roboczej, ogranicza zapotrzebowanie
na importowane surowce przyczyniając się do
wzrostu bezpieczeństwa energetycznego kraju.
Według opublikowanego niedawno raportu polski
rynek atrakcyjnych ekonomicznie przedsięwzięć
inwestycyjnych skupiających się na
oszczędności energii oszacowano na blisko
2 mld dolarów rocznie.
Jako podstawowy instrument realizacji działań
sprzyjających wzrostowi efektywności
użytkowania energii zaleca się konsekwentne
wdrażanie zasad gospodarki rynkowej w tempie, do
którego zdolne są dostosować się polskie przedsiębiorstwa i
społeczeństwo. W szczególności proponuje się:
wprowadzenie przepisów umożliwiających
wdrażanie przedsięwzięć modernizacyjnych u
odbiorców energii, finansowanych lub
stymulowanych przez przedsiębiorstwa
energetyczne;
uwolnienie cen energii i
umożliwienie ich zróżnicowania w powiązaniu z
kosztami wytwarzania i przesyłu;
konsekwentne uprzywilejowanie w systemie prawnym
i finansowym przedsięwzięć sprzyjających
oszczędności energii;
zainteresowanie użytkowników końcowych
racjonalizacją zużycia energii przez
ulgi podatkowe, etykietowanie wyrobów, programy
informacyjne i edukacyjne;
utworzenie lokalnych funduszy inwestycyjnych w
celu przyspieszenia restrukturyzacji gospodarki
energetycznej zapewniającej spełnianie wymogów
ekologicznych.
Stworzenie
sprzyjających warunków do oszczędzania energii
jest tym ważniejsze, że istnieje znaczna liczba
opłacalnych przedsięwzięć, które nie są
realizowane pomimo dostępności odpowiednich
technologii. Podjęcie skutecznych działań
niejednokrotnie uniemożliwiają bariery takie jak brak
wiedzy, niechęć do podejmowania decyzji, czy
niedostępność kredytów.
Zwiększanie efektywności użytkowania energii
nie wystarczy jednak do pełnej realizacji celów
Konwencji Klimatycznej, czyli zapobieżeniu
negatywnym zmianom światowego systemu
klimatycznego. By ustabilizować koncentrację CO2 na bezpiecznym poziomie,
konieczna jest redukcja emisji o 50-60%.
Osiągnąć ją można tylko w drodze rozwoju
energetyki, która nie wykorzystuje paliw
kopalnych. Obecnie na świecie około 20% energii
pochodzi z takich właśnie źródeł.
Największy udział przypada spalaniu biomasy,
energetyce wodnej i elektrowniom jądrowym.
Strumień potencjalnych źródeł energii
odnawialnej jest jednak znacznie szerszy,
obejmuje energię słoneczną, wiatr, naturalne
ciepło wód geotermalnych.
Podstawowym problemem pozostaje wykorzystanie
tych zasobów w sposób ekonomicznie opłacalny.
W ostatniej dekadzie świat dokonał olbrzymiego
postępu w tej dziedzinie. Na przykład koszt
prądu dostarczanego przez amerykańskie
elektrownie wiatrowe spadł z 30 c/kWh
w początkach lat osiemdziesiątych do 7-8 c/kWh
obecnie; oczekuje się, że na początku
przyszłego stulecia spadnie on do 5 c/kWh. W USA
ocenia się, że źródła odnawialne są w
stanie zaspokoić ponad połowę potrzeb
energetycznych kraju, już dziś działa tam
ponad milion instalacji słonecznych. W Szwecji w
ciągu ostatnich piętnastu lat wykorzystanie
biomasy dla potrzeb ciepłownictwa wzrosło
dziesięciokrotnie.
W Polsce wykorzystanie energii ze źródeł
odnawialnych jest znikome, tymczasem jej potencjał można uznać za
znaczący. Według niektórych opracowań sięga
on 20 mln ton paliwa umownego rocznie. Energia
odnawialna mogłaby zatem zaspokoić co najmniej
10% krajowych potrzeb. By to osiągnąć Polska
powinna, wzorem Unii Europejskiej, wprowadzić
specjalne programy promujące
energetykę alternatywną. Za obszary
szczególnie obiecujące uznaje się geotermię i
wykorzystanie biomasy, zwłaszcza na terenach
wiejskich. W krótko- i średnioterminowym
horyzoncie czasowym energetyka odnawialna nie
stanowi jednak wystarczającego
źródła dla całościowego rozwiązania
problemu ograniczania emisji CO2. Dlatego w bliższej
perspektywie proponuje się rozwijać energetykę
opartą na paliwie gazowym. W tym celu wskazane
jest zwiększenie importu gazu ziemnego oraz - ze
względu na konieczność zachowania
bezpieczeństwa energetycznego kraju -
dywersyfikacja kierunków dostaw.
W sterowaniu redukcją emisji gazów
cieplarnianych istotne znaczenie mogą odegrać
instrumenty regulacyjne i ekonomiczne. Za
bardziej skuteczne uważa się stosowanie mechanizmów pozytywnych (ceny,
ulgi podatkowe, itp) zachęcających do
pożądanych, ale dobrowolnych i dynamizujących
gospodarkę zachowań. Mechanizmy negatywne (kary,
dodatkowe podatki, itp) jako ograniczające
dynamikę zmian, powinny służyć jedynie
eliminowaniu z gospodarki
najbardziej niepokojących zjawisk. Od dawna w
wielu krajach stosuje się w odniesieniu do
energetyki kompleksowe systemy podatków i
subsydiów, które wspierać mają osiąganie
pożądanych celów społecznych bądź
ekonomicznych. Można je stosować także dla podniesienia
poziomu ochrony środowiska. Projekt wprowadzenia
podatku od emisji CO2 rozważano w
Unii Europejskiej, ale ostatecznie nie doszło do
jego przyjęcia. Kilka państw zdecydowało się
jednak na wprowadzenie podobnych rozwiązań na
szczeblu krajowym. Podatek taki obniża
konkurencyjność tych form energii, których
wytwarzanie przyczynia się do znacznej emisji
gazów szklarniowych, tym samym stwarza zachętę
dla konsumentów, w tym przemysłu, do
poszukiwań czystszych form energii. Według
wielu ocen wprowadzenie
takich rozwiązań może przynieść ograniczenie
emisji o 5- 10% przy znikomych kosztach dla
całej gospodarki. Podwyższanie podatków może
prowadzić do niekorzystnych skutków
ekonomicznych, takich jak np. utrata
konkurencyjności. By temu zaradzić proponuje się, aby
wprowadzaniu podatku węglowego towarzyszło
obniżanie innych obciążeń finansowych (np.
tych, które nakładane są na pracę ludzką).
By zwiększyć tempo redukcji CO2 dochody z podatku
węglowego państwo mogłoby przeznaczać na
wspieranie inwestycji w dziedzinie efektywnego
wykorzystywania energii lub rozwój źródeł
odnawialnych. Wprowadzenie podatku węglowego w
Polsce może ułatwić fakt, że Polska polityka
ekologiczna ma długą tradycję stosowania
instrumentów finansowych w postaci opłat za
użytkowanie środowiska
przyrodniczego, niektóre z nich, np. za emisję
dwutlenku siarki należą do najwyższych w
Europie. Do grupy substancji objętych opłatami
należą również gazy szklarniowe - dwutlenek
węgla i metan. Co prawda w ich przypadku stawki
opłat pozostają na bardzo niskim poziomie (ok 0,04
USD/t), tak że ich znaczenie ogranicza się w
praktyce do funkcji informacyjno-edukacyjnej i
nie skłania podmiotów gospodarczych do
podejmowania działań na rzecz ograniczania
emisji. Stawki opłat mogą jednak wzrosnąć, co stanowiłoby pierwszy krok
na drodze do wprowadzenia podatku węglowego.
4.3. Sytuacja energetyczna
Polski
Jak
wynika z przytoczonych już danych działania
zmierzające do stabilizacji lub zmniejszenia
emisji gazów cieplarnianych dokonywać się
będą w obrębie szeroko rozumianego systemu
energetycznego. Problemem kluczowym jest emisja
dwutlenku węgla, który według najnowszej
inwentaryzacji emisji gazów cieplarnianych w
Polsce stanowi ponad 90% całkowitej emisji, a w
przeliczeniu na wkład w możliwy efekt szklarniowy odpowiada za 82% tzw.
globalnego potencjału ocieplenia wyliczonego dla
wszystkich gazów cieplarnianych. Blisko dwie
trzecie tych emisji powstaje w sektorze
energetycznym.
Gospodarka energetyczna Polski boryka się z
licznymi problemami, jej niekorzystne oddziaływanie ekologiczne
wykracza daleko poza zagadnienie emisji gazów
cieplarnianych. Elektrownie i elektrociepłownie
są głównym sprawcą ponadnormatywnych emisji
pyłów, związków siarki, azotu. Lista
dodatkowych problemów jest długa. Ich
rozwiązanie wymaga wciąż znacznych nakładów
i wysiłku organizacyjnego. Przyjęcie i
realizacja polityki ochrony klimatu może
stworzyć dogodne ramy dla wprowadzania w życie
innych zadań ekologicznych, przed którymi
stoją zakłady sektora energetycznego, gdyż
pomiędzy poszczególnymi celami
istnieją liczne zależności o charakterze
synergicznym. W celu przybliżenia szerszego tła
omawianych zagadnień poniżej przedstawione
zostaną pokrótce główne problemy państwowej
polityki energetycznej i podstawowe dane
dotyczące gospodarki energetycznej.
Zużycie energii pierwotnej w Polsce w ostatnich
kilku latach wynosi blisko 100 Mtoe rocznie.
Oznacza to wyraźny spadek w stosunku do lat
osiemdziesiątych - w 1989 r. wynosiło ono
bowiem 122 Mtoe. W efekcie postępujących zmian
gospodarczych i restrukturyzacji
przemysłu w zbliżonym tempie zmniejszyło się
również zużycie energii finalnej (do 65 Mtoe w
1994 r.). Mimo znacznego spadku
energochłonności tworzenia produktu krajowego w
Polsce w ostatnich latach, jest ona wciąż
kilkakrotnie wyższa niż w europejskich krajach OECD.
Zużycie energii pierwotnej na osobę kształtuje
się w Polsce na poziomie podobnym do średniej w
rozwiniętych krajach europejskich, pomimo że
dochody osobiste ludności są znacznie niższe.
Postępująca od kilku lat poprawa tych wskaźników związana jest ze
zmianą struktury gospodarki i zwiększającą
się efektywnością wykorzystania energii. Ta
pozytywna tendencja powinna umocnić się w
następnych latach.
W bilansie energetycznym Polski dominują paliwa
stałe: węgiel brunatny i kamienny. Ich udział w zużyciu energii
pierwotnej nieznacznie malał w ciągu kilku
ostatnich lat, nadal jednak sięga 75% całego
zużycia (dla porównania, w większości krajów
europejskich udział ten nie przekracza 25%).
Udziały pozostałych nośników energii
również odznaczają się znaczną
stabilnością. Większe zmiany nastąpiły w
strukturze zużycia energii finalnej. Dominuje tu
węgiel kamienny oraz energia cieplna wytwarzana
centralnie i dostarczana sieciami ciepłowniczymi.
Znaczące zmiany zanotowano w 1990 r., kiedy
udział węgla zmniejszył się w stosunku do
poprzedniego roku o 8% i spadł do 33% zużycia
energii finalnej, natomiast udział ciepła
wzrósł o około 5% i osiągnął 25% zużycia
energii finalnej. Zmiany te zostały częściowo
zniwelowane w następnych latach, jednak obecny udział węgla jest nadal o
5% niższy niż w roku 1989. Niewielki ale
trwały wzrost udziału z zużyciu energii
finalnej obserwujemy w przypadku paliw ciekłych
i energii elektrycznej. Taka, zdominowana przez
paliwa stałe, struktura zużycia energii jest
wynikiem występowania
rodzimych złóż surowców energetycznych. W
Polsce wydobywa się rocznie ok. 130 mln ton
węgla kamiennego (z czego ok. 20% kierowane jest
na eksport) i 65 mln ton węgla brunatnego.
Tymczasem krajowe wydobycie gazu (ok. 5 mld m3) zaspakaja jedynie 60%
zapotrzebowania na ten nośnik energii, a
pozyskanie ropy naftowej jest niemal całkowicie
pomijalne (2% zapotrzebowania). Sytuacja
krajowych producentów surowców energetycznych (zwłaszcza
górnictwa węgla kamiennego) oraz problemy
bezpieczeństwa energetycznego będą w
dużym stopniu rzutować na tempo
przekształcania struktury zużycia energii.
Dlatego też polityka energetyczna państwa nie
przewiduje radykalnych zmian w tej dziedzinie, a
jedynie stopniową ewolucję w kierunku szerszego
wykorzystania paliw gazowych i płynnych.
Według ocen Międzynarodowej Agencji
Energetycznej (IEA) obecna struktura źródeł
zaopatrzenia w gaz ziemny (cały import pochodzi
z jednego kraju - Rosji) nie zaspokaja warunków
bezpieczeństwa enegetycznego zgodnych ze
standardami IEA. Bez zwiększenia
dostaw z innych kierunków trudno będzie Polsce
dokonać znacznego zwiększenia udziału paliw
gazowych w bilansie energetycznym. Sytuacja taka
może mieć istotny wpływ na możliwość
ograniczenia emisji CO2 w przyszłości.
Stosowanie technologii energetycznych
wykorzystujących gaz ziemny w miejsce
technologii opartych na spalaniu paliw węglowych
pozwala na osiągnięcie blisko dwukrotnie
niższych wskaźników emisji CO2, co wynika z wyższych
sprawności technologii gazowych i mniejszej
zawartości węgla na jednostkę energii.
5. PODSUMOWANIE
Do
najpoważniejszych ekologicznych zagrożeń,
przed którymi stanęła ludzkość u progu
nowego tysiąclecia należą zmiany klimatu
następujące w wyniku emisji do atmosfery gazów
cieplarnianych: dwutlenku węgla, metanu,
podtlenku azotu i innych. Człowiek
wykorzystując paliwa kopalne uwalnia do
atmosfery dodatkowe ilości tych gazów,
przyczyniając się do wzmożenia efektu
szklarniowego. Nie ma pełnej zgodności co do
tempa, skali i możliwych kosztów zmian
klimatycznych, ale według opinii większości
naukowców proces globalnego ocieplenia już się
rozpoczął. Jeżeli sprawdzą się najgorsze z
rozpatrywanych scenariuszy, Ziemi zagraża
żywiołowy kataklizm. W sposób szczególny
dotknięte zostaną kraje rozwijające się i
biedne, a więc te, które mają
najmniejsze możliwości i szanse na wprowadzenie
działań zapobiegających i dostosowawczych.
Działania podejmowane na arenie międzynarodowej
doprowadziły do przyjęcia w 1992 r. Ramowej
Konwencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian
Klimatu. Celem tej Konwencji,
ratyfikowanej przez Polskę w 1994 r., jest
"osiągnięcie stabilizacji stężenia w
atmosferze gazów cieplarnianych na takim
poziomie, który zapobiegnie niebezpiecznym
antropogenicznym oddziaływaniom na system
klimatyczny".
Konwencja Klimatyczna akcentuje
wspólną, ale zróżnicowaną odpowiedzialność
poszczególnych krajów wobec możliwych zmian
klimatu. Podstawowym obowiązkiem nałożonym na
państwa rozwinięte oraz państwa w okresie
transformacji, w tym również na Polskę, jest
osiągnięcie do roku 2000 poziomu emisji
dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych
nie przewyższającego poziomu emisji z roku 1990
(w przypadku Polski - z roku 1988). Wymóg
stabilizacji emisji nie dotyczy krajów
rozwijających się. Natomiast wszystkie strony
Konwencji zobowiązane są między
innymi do: sporządzania i publikowania
inwentaryzacji antropogenicznych gazów
szklarniowych, przygotowywania i wdrażania
narodowych programów działań zmierzających do
przeciwdziałaniu zmianom klimatu, współpracy w
upowszechnianiu praktyk i technologii
zapobiegających antropogenicznym emisjom gazów
szklarniowych, uwzględniania problematyki zmian
klimatu w polityce gospodarczej, społecznej i
ekologicznej.
Konwencja Klimatyczna ma charakter ramowy -
określa tylko generalne reguły i struktury, natomiast zobowiązania
materialne, zwłaszcza dotyczące redukcji emisji
poszczególnych gazów mogą zostać przyjęte w
formie towarzyszącego jej protokołu (tak jak
jest to np w przypadku Konwencji Wiedeńskiej o
ochronie warstwy ozonowej i Protokołu
Montrealskiego). Oczekuje się,
że protokół do Konwencji Klimatycznej
określający tzw. prawnie wiążące ilościowe
poziomy ograniczeń emisji gazów cieplarnianych
(limity i terminarze redukcji) zostanie
wynegocjowany w czasie Trzeciej Konferencji Stron
Konwencji Klimatycznej, która
odbędzie się w Kioto (Japonia), w grudniu 1997
r.
Dotychczasowe postępy w realizacji postanowień
Konwencji Klimatycznej nie są zadowalające.
Jest mało prawdopodobne by państwa
uprzemysłowione zdołały wywiązać się z
ciążącego na nich zobowiązania stabilizacji emisji CO2, zwłaszcza
wobec fiaska polityki kontroli emisji gazów
szklarniowych w Stanach Zjednoczonych, które
odpowiadają za 25% światowego ładunku CO2 odprowadzanego do
atmosfery. Pod znakiem zapytania stoją szanse
osiągnięcia istotnego postępu w Kioto.
Amerykański Senat już teraz zapowiedział, że
nie poprze żadnego projektu dodatkowego
protokołu, który z obowiązkowych redukcji
wyłączać będzie kraje rozwijające się.
Również zgłoszona ostatnio propozycja Japonii
(redukcja emisji w ciągu 15 lat o 2-5%) została przyjęta
jako zachowawcza i nie stwarzająca podstaw do
skutecznego przeciwstawienia się ociepleniu
globalnemu. W tej sytuacji po rolę głównego
promotora aktywnej polityki klimatycznej sięga
Unia Europejska.
Zasadniczym elementem polityki UE na rzecz ochrony klimatu
było przyjęcie zbiorowego celu stabilizacji
odnoszącego się do wszystkich krajów Unii
łącznie, opartego na założeniu, że możliwy
wzrost emisji w niektórych krajach będzie
zrównoważony głębszymi cięciami dokonanymi
gdzie indziej. Wśród krajów Unii istnieją
znaczne rozpiętości w wielkości emitowanego CO2 związane z poziomem
rozwoju gospodarczego, modelem energetyki i
dominującym typem użytkowanych paliw. Dzięki
przyjęciu wspólnych zobowiązań i podzieleniu
się obciążeniami, państwa takie jak Hiszpania,
Portugalia czy Grecja, które wciąż odrabiają
zaległości w rozwoju i nie planują
zastopowania emisji, mogły przystąpić do
Konwencji Klimatycznej w 1992 r. Brak jest
pewności, czy Unia spełni wymogi Konwencji,
istnieją jednak dane, które dają podstawę by sądzić,
że jest to możliwe (ostateczny rezultat
zależeć będzie od postawy Niemiec, Wielkiej
Brytanii, Włoch i Francji - największych
producentów CO2 w gronie Unii).
Jednocześnie Unia jest zwolennikiem przyjęcia w
Kioto protokołu zobowiązującego strony
Konwencji do 15% redukcji emisji do 2010 r. Z
ostatnich wypowiedzi w Brukseli wynika
jednoznacznie, że Unia oczekuje poparcia swej
propozycji ze strony krajów stowarzyszonych.
Polski wkład do światowej emisji gazów
szklarniowych jest znaczny. Emisja dwutlenku węgla
sięgająca 400 mln ton rocznie lokuje nasz kraj
na piątym miejscu w Europie, a dwunastym na
świecie. Wysoka emisja gazów cieplarnianych
wiąże się przede wszystkim z niekorzystną dla
atmosfery strukturą wytwarzania energii w Polsce.
To sektor paliwowo-energetyczny
odpowiada za ponad 60% emisji CO2. Dzieje się tak
ponieważ ponad 75% zapotrzebowania na energię
pierwotną pokrywane jest przez spalanie węgla
kamiennego i brunatnego - nośników w
największym stopniu odpowiedzialnych za emisję
gazów szklarniowych. Niekorzystny stan polskiej
energetyki ma uwarunkowania historyczne, których
korzenie tkwią w okresie gospodarki planowej. W
tym czasie doszło do rozbudowy silnie
scentralizowanego systemu energetycznego,
opierającego się na wielkich elektrowniach zasilanych
węglem. Szczególny priorytet nadany funkcjom
produkcyjnym sprawił, że notorycznie
zaniedbywano problemy ochrony środowiska.
Sytuację pogarszała bardzo wysoka
energochłonność polskiej gospodarki,
powodowana między innymi sztucznie ustalanymi, zaniżanymi cenami
energii i brakiem jakichkolwiek zachęt do jej
oszczędności oraz promowaniem energochłonnego
przemysłu ciężkiego. Obecnie sytuacja ta ulega
zmianie.
Polska jest jednym z nielicznych krajów, w
których dokonano w ostatnich latach istotnej redukcji emisji CO2. Emisje
dwutlenku węgla zmniejszyły się bardzo
wyraźnie na przełomie lat osiemdziesiątych i
dziewięćdziesiątych. Ich spadek w okresie 1988-1991
przekroczył 20%, obecnie ustabilizowały się
one na poziomie nie przekraczającym 400 mln t
rocznie. Spadek ten spowodowany był przede
wszystkim recesją gospodarczą. Od 1992 r.
Polska notuje jednak wzrost PKB, któremu
towarzyszy dalszy spadek lub stabilizacja
podstawowych emisji. Wiąże się to z procesami
restrukturyzacji gospodarki i wzrastającą
efektywnością wykorzystania energii.
Scenariusze rozwoju przewidują, że Polska nie
powinna mieć trudności z wypełnieniem
ciążącego na niej obowiązku stabilizacji
emisji CO2 w roku 2000.
Więcej niewiadomych dotyczy sytuacji po roku
2000, oraz możliwości dostosowania się do
nowych, bardziej rygorystycznych, limitów emisji,
które mogą zostać uzgodnione w Kioto.
Podtrzymanie obserwowanych obecnie tendencji
obniżania się emisji gazów cieplarnianych,
przy spodziewanym rozwoju kraju i wzroście
zapotrzebowania na energię
będzie niezwykle trudne. W tej sytuacji
pierwszoplanową wagę dla możliwości
ograniczania emisji gazów szklarniowych będą
miały działania podejmowane w obrębie sektora
elektroenergetycznego. Należą do nich
zwłaszcza: propagowanie efektywnego wykorzystania energii,
pełniejsze sięgnięcie do dostępnych źródeł
energii odnawialnej, wprowadzenie sprzyjających
ograniczaniu emisji CO2 narzędzi
regulacyjnych i ekonomicznych, w tym podatku
węglowego. Osiągnięcie emisji na poziomie
postulowanym przez UE nie będzie również
możliwe bez znacznego wzrostu udziału gazu w
bilansie energetycznym. Realizacja takiego
scenariusza wiązać się musi z uzyskaniem
społecznej aprobaty, grozi on bowiem pewnymi
kosztami społecznymi i możliwością spadku
jakości życia na początkowym etapie jego
wprowadzania. Skompensują to spadek bezrobocia,
szybsze tempo rozwoju gospodarczego oraz wzrost
konkurencyjności polskiej gospodarki uzyskane w
późniejszym okresie.
|